Mia zachowała spokój, mówiąc:
– To mój własny wybór. Dziękuję za troskę.
– Nie troszczę się o ciebie – odparła Wilhelmina.
Wilhelmina odwróciła się i zauważyła, że nadeszła Shelly. Natychmiast powitała ją uśmiechem.
– Panno Barrett, wreszcie pani jest. Projekt, którego pani chciała, jest gotowy.
Shelly weszła aroganckim krokiem, niosąc luksusową torebkę. Spojrzała prosto na Mię i zapytała:
– Zosta
















