Mia zaśmiała się krótko i gorzko.
– Nie potrzebuję ich i nie potrzebuję, żebyś mieszał się w moje sprawy. Puść mnie!
– Lepiej uważaj na słowa! – warknął Timothy.
Gdy się kłócili, rozległ się głos Mayi.
– Tim!
Mia patrzyła, jak Maya i Shelly zbliżają się do nich z drugiego końca korytarza. W tym momencie uścisk na jej nadgarstku zniknął. Timothy cofnął rękę.
W oczach Mii przemknął ślad kpiny. Puści
















