Ostatecznie Mia wyciągnęła raport w stronę Sharon.
– Proszę bardzo, przeczytaj, jeśli chcesz. To moje wyniki. Nie mają nic wspólnego z Timothym.
Jej serce waliło jak młot.
Sharon przyglądała jej się przez chwilę, po czym prychnęła.
– Daj spokój, bądź ze mną szczera. Założę się, że jesteś tu, by leczyć bezpłodność. Jak śmiesz oskarżać mojego syna o to, że to on ma problem, skoro sama tu przychodzis
















