logo

beletrystyka

Prawdziwa Luna

Prawdziwa Luna

Autor: Anya Moreau

Rozdział 4 18
Autor: Anya Moreau
2 sty 2026
«Dzień dobry, Emmo.» Odwróciłam się w stronę drzwi, by przywitać brata, ale nikogo tam nie było. Jestem sama. Czyj to był głos? «To ja, głuptasie. Twoja wilczyca.» Drgnęłam. Oczywiście, są moje urodziny. Dostałam dzisiaj swoją wilczycę. To jednak dziwne uczucie, słyszeć głos wewnątrz swojej głowy. «Przyzwyczaisz się» – powiedział głos. «Zajmie mi to trochę czasu» – odpowiedziałam. «Mamy cały czas świata» – odparła moja wilczyca. «Jak masz na imię?» – zapytałam ją. «Eliza.» «Podoba mi się» – powiedziałam jej. «Wiem, że ci się podoba, Emmo. A teraz wstawaj i idź spędzić dzień z bratem. Asher już wyczuł moją obecność i nie może się doczekać, by mnie poznać» – powiedziała. Wstałam podekscytowana i pełna energii. Nie mogłam się doczekać spotkania z Elizą. Umyłam zęby, wzięłam prysznic i założyłam dresy oraz bluzę z kapturem. Idealny strój na leniwy urodzinowy dzień z bratem. Kiedy zeszłam na dół, Andrew zdążył już zrobić naleśniki. To było nasze tradycyjne urodzinowe śniadanie. – Wszystkiego najlepszego, Emmo! – krzyknął i mocno mnie przytulił. – Asher wyczuł Elizę. Jest tak podekscytowany, że wreszcie pozna swoją siostrę. – Ona też nie może się doczekać, by go poznać – odparłam i posłałam mu szeroki uśmiech. Uwielbiam Ashera. Jest najlepszym wilkiem, jaki istnieje. – Chodź, jedzmy – powiedział i pociągnął mnie do stołu. Gdy byliśmy już pełni, poszliśmy do salonu, by włączyć pierwszy film tego dnia. Zawsze oglądaliśmy serię Avengers. Ludzie odwalili kawał dobrej roboty przy tych filmach. Około trzynastej Andrew i ja poszliśmy do kuchni, by zacząć przygotowywać lunch. W moje urodziny jemy moje ulubione danie, lasagne. W jego urodziny jemy jego ulubione, pizzę. Zaczęłam robić lasagne, podczas gdy Andrew usiadł przy kuchennym stole. – Może wkrótce znajdziesz swojego przeznaczonego – zagadnął. – Może – odpowiedziałam, nie podnosząc na niego wzroku. Nie lubię z nim o tym rozmawiać. Jest moim bratem i gadanie o łączeniu się w pary jest dziwne. Poza tym nie chcę go nigdy zostawiać. Odejście z partnerem będzie dla mnie naprawdę trudne. – Może to będzie Jacob – powiedział. Spojrzałam na niego. – Byłbyś z tym okej? – Tak. – Wzruszył ramionami. – Jest jednym z naszych najlepszych wojowników, więc wiem, że byłabyś z nim bezpieczna. I wiem, że już go lubisz. Byłoby ci łatwiej z nim odejść. Podeszłam i usiadłam obok niego. – Nie będzie mi łatwo odejść. Nieważne, kto będzie moim partnerem. Jesteś moją rodziną. Nie chcę cię zostawiać. – Wiem, Em – powiedział i się uśmiechnął. – Nie chcę, żebyś odchodziła. Ale jeśli znajdziesz swojego przeznaczonego, zrobisz to. I poradzimy sobie. – Może go nie znajdę – powiedziałam i wstałam. – Ty nigdy nie znalazłeś. – Tak. – Skinął głową. – Ale mam całkiem dobre przeczucie, że ty znajdziesz i że będzie to Jacob. Uśmiechnęłam się i przewróciłam oczami. – Zobaczymy. Wstał i pomógł mi skończyć lunch. Po jedzeniu wróciliśmy do salonu, by obejrzeć kolejny film. Około dziewiętnastej Andrew kazał mi iść się szykować. Musieliśmy iść około dwudziestu minut, by dotrzeć do miejsca przemiany w lesie. To mała polana w środku lasu, gdzie wszystkie wilki udają się na swoją pierwszą przemianę. Jest wyjątkowa, ponieważ to jedyne miejsce w lesie, gdzie księżyc może w pełni na ciebie świecić. Nasz las jest tak gęsty, że światło księżyca ledwo przebija się przez drzewa. Polana to jedyne miejsce, gdzie świeci swobodnie. Założyłam białą sukienkę, wybraną specjalnie na ten wieczór. Tradycją jest noszenie bieli w noc pierwszej przemiany. Założyłam buty i zeszłam na dół. Andrew czekał na mnie przy drzwiach. Podał mi kurtkę i wyszliśmy z domu. Serce waliło mi w piersi. Andrew pewnie to słyszał, bo złapał mnie za rękę i przyciągnął bliżej siebie. – Nie bój się, Emmo – powiedział cicho. – Będzie niesamowicie. A ja będę przy tobie. – Dziękuję – odparłam. – Kocham cię. – Ja ciebie też, maleńka – powiedział i przytulił mnie ramieniem. Po około dwudziestu minutach dotarliśmy na polanę. Moi przyjaciele i Luna Gloria już tam byli, czekając na nas. Luna podeszła do mnie pierwsza. – Wszystkiego najlepszego, kochanie. Nie mogę się doczekać, aż poznam twoją wilczycę. – Dziękuję, ciociu Glorio. Ona też jest podekscytowana, by cię poznać – powiedziałam z wielkim uśmiechem. Amy i Jacob podeszli do mnie z szerokimi uśmiechami na twarzach. – Wszystkiego najlepszego, Emmy – powiedziała Amy i mocno mnie uściskała. – Wszystkiego najlepszego, Emmo – dodał Jake i pocałował mnie w policzek. – A teraz poznajmy twoją wilczycę. Jest zimno i nie chcę, żebyś się rozchorowała. Ma rację. Jest grudzień, a jedyne, co mam na sobie, to sukienka. Mam wprawdzie kurtkę, ale nie daje mi zbyt wiele ciepła. Jedynym powodem, dla którego nie dygoczę, jest ekscytacja. – On ma rację, Emmo – powiedział Andrew. – Daj mi kurtkę i stań na środku polany. Zrobiłam, co kazał, i stanęłam na środku polany. Wszyscy posłali mi zachęcające uśmiechy i odwrócili się, by dać mi trochę prywatności przy zdejmowaniu ubrań. Ostrożnie zdjęłam sukienkę, bieliznę i buty, składając je schludnie w stosik. Wyprostowałam się i spojrzałam w górę na księżyc. «Jesteś gotowa, Emmo?» – odezwała się moja wilczyca. «Jestem» – odpowiedziałam. – «Jak mam to zrobić?» «Po prostu odpuść. Będzie bolało. Ale nie walcz z tym. Wkrótce się skończy. Odpuść i oddaj mi kontrolę» – poinstruowała. Zrobiłam, co powiedziała. Wzięłam głęboki oddech i pozwoliłam jej przejąć kontrolę nad naszym umysłem i ciałem. Zaczęłam czuć, jak moje kości pękają. Wydałam z siebie krótki krzyk i upadłam na kolana. – Tak jest, Em – usłyszałam głos brata. – Będzie dobrze. Po prostu odpuść. Ból był nie do zniesienia. To było jak łamanie wszystkich kości jednocześnie. Zwalczyłam chęć wymiotowania i skupiłam się na oddawaniu kontroli.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 18 – Prawdziwa Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka