Punkt widzenia Emmy
– Zaraz wrócimy – powiedział Logan, wyciągając do mnie ręce. – Dwie godziny, góra.
Objął mnie ramionami, chowając nos w moich włosach.
– W porządku, Logan – powiedziałam, odwzajemniając uścisk. – Nic mi nie będzie, nie martw się. Idź robić swoje.
– Będę tęsknił – mruknął Logan.
– To dwie godziny, Logan – westchnął Andrew, biorąc swój telefon i wkładając go do kieszeni dżinsów.
















