Bella
Powoli obeszłam brzeg stawu, ignorując drżenie nóg. Gdy tylko się do niego zbliżyłam, znów poleciały mi łzy. Ulga zalała mnie tak gwałtownie, że kolana prawie się pode mną ugięły. – Znalazłam cię – szepnęłam ze wzruszeniem.
Wpatrywał się we mnie z tą warczącą maską, ale jego oczy nie wyrażały gniewu. Wyrażały strach. Jakby uważał, że jeśli podejdę bliżej, to coś mi się stanie. Opuścił głowę
















