Bella
Las wydawał się nocą nieprawdopodobnie ogromny, jakby każdy cień stawał się wyższy. Każdy szelest brzmiał jak ostrzeżenie. Kierowana jedynie bladym blaskiem księżycowej kuli, którą osłaniałam dłonią, zagłębiałam się w las. Byłam zdeterminowana, by dotrzeć do Scotta, zanim minie kolejny dzień.
Miękkie światło kuli migotało, wskazując mi właściwy kierunek. Było to niczym cicha obietnica, że za
















