Scott
Znalazłem Bellę w pokoju bliźniaków. Siedziała na skraju małego łóżka, trzymając talerz i karmiąc ich kęs po kęsie, jednocześnie opowiadając cichym głosem krótką bajkę. Dzieci wpatrywały się w nią wielkimi, cichymi oczami. Nic nie mówiły. Przeżuwały każdą łyżkę, jakby wykonywały ciężką pracę. Od razu to zrozumiałem. Starały się być grzeczne, ponieważ widziały, że z ich matką dzieje się coś z
















