W dniu swoich osiemnastych urodzin Lyra Vance spodziewała się cudu; zamiast tego otrzymała wyrok śmierci. Odkrycie, że jej przeznaczonym partnerem jest Kaelen Vorn – potężny Alfa, który obecnie sypia z jej własną siostrą – było zaledwie początkiem koszmaru. Naznaczona piętnem „bękarta” zrodzonego z cudzołóstwa matki i upokorzona okrutnym pocałunkiem odrzucenia Kaelena, Lyra zostaje wygnana w śmiertelnie niebezpieczną dzicz na pewną śmierć. Jednak Bogini Księżyca ma pokrętne poczucie sprawiedliwości. W samym sercu zakazanego lasu Lyra natyka się na umierającego potwora – Likana, szczytowego drapieżnika, przed którym drżą nawet Alfy. Gdy odrzucona wilczyca ratuje upadłego króla, rozpala się nowa więź – znacznie bardziej pierwotna i niebezpieczna niż ta, którą utraciła. Teraz rodzina, która się jej wyrzekła, oraz Alfa, który złamał jej serce, wkrótce przekonają się, że partnerka Likana to najgroźniejszy wróg ze wszystkich.

Pierwszy Rozdział

Lyra miała ochotę wparować do sypialni siostry i kazać jej być cicho, bo potrzebowała snu. Jednak przez cienkie ściany i tak niosły się dźwięki ich jęków i stęknięć pełnych rozkoszy. Jutro wypadały jej osiemnaste urodziny, ale rodzice wyjechali, zostawiając ją samą z Mirą, a Kaelen, podobnie jak poprzedniej nocy, wpadł z wizytą. Nie mogąc już tego znieść, Lyra zmarszczyła brwi i zeszła z łóżka, by porozmawiać z siostrą, której sypialnia znajdowała się tuż obok. – Miro, możecie być trochę ciszej? Próbuję zasnąć – powiedziała, pukając do drzwi. Z wnętrza dobiegł szelest, po czym ktoś otworzył drzwi, ale to nie była jej starsza siostra, lecz alfa, Kaelen Vorn. Miał na sobie tylko bokserki, a zapach seksu bijący z pokoju był tak intensywny, że Lyra aż zmarszczyła nos. – Przepraszam za hałas, postaram się zachowywać ciszej – powiedział Kaelen swoim głębokim głosem. Kiedy mówił, w jego niebieskich oczach nie było widać żadnych emocji. To nie był pierwszy raz, gdy Lyra spotkała Kaelena, ponieważ Mira była z nim w związku od ponad dwóch lat. Jednak fakt, że nie byli swoimi przeznaczonymi, nie podobał się wszystkim w watasze. Ponieważ jednak mowa była o alfie, nikt nie odważył się zgłosić sprzeciwu. – Coś jeszcze? – Kaelen przeczesał palcami swoje kręcone, czarne włosy, które wyglądały teraz na zwichrowane. – Nie, dziękuję – wymamrotała Lyra, po czym cofnęła się o krok. – Lyra – zawołał Kaelen, zanim zdążyła wejść do swojego pokoju. – Hm? – Lyra przechyliła głowę. Z reguły nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele, utrzymując jedynie poprawne relacje. Kaelen był od niej o siedem lat starszy, a znała go, odkąd była małą dziewczynką, ponieważ on i Mira byli najlepszymi przyjaciółmi, zanim zostali kochankami, porzucając wilkołaczą tradycję czekania na swojego przeznaczonego partnera. – Wszystkiego najlepszego – powiedział Kaelen uroczystym tonem. – Jeszcze nie minęła północ – odparła Lyra i natychmiast weszła do swojej sypialni. Mira zrobiłaby awanturę, gdyby choć trochę dłużej z nim porozmawiała. Reszta nocy minęła we względnym spokoju, chociaż Lyra wciąż słyszała jęki Miry i to, jak opowiadała Kaelenowi sprośności. Zdarzało się to od czasu do czasu, zwłaszcza pod nieobecność rodziców. – Dzień dobry – powiedziała Mira, ziewając i odkładając coś na stół. Przeciągnęła się, po czym trąciła Lyrę w ramię. – Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. – Dziękuję. – Nie było w tym nic szczególnego, żadnego uścisku, żadnego pocałunku. Jej urodziny wyglądały jak każdy inny dzień. – Proszę, prezent ode mnie i Kaelena. – Mira skinęła głową na małe pudełeczko leżące na stole, owinięte w niebieski papier prezentowy. Lyra odwróciła się; właśnie zmywała naczynia, więc nie mogła od razu obejrzeć podarunku. – Jestem pewna, że to prezent od alfy, a nie od ciebie. – Mogła to z łatwością zgadnąć, ponieważ jej siostra nie przepadała za dawaniem komukolwiek prezentów, z wyjątkiem alfy. Mira mlasnęła z irytacją. – Powinnaś chociaż udawać, że cieszysz się z tego prezentu. Przecież wiesz, że nie jestem fanką wręczania podarunków. Lyra nie powiedziała nic, takie dyskusje nigdy nie miały końca. – Wychodzę dziś z Kaelenem, masz w planach gdzieś się wybrać? – zapytała Mira swobodnie, przygotowując dwie filiżanki kawy dla siebie i Kaelena. – Nie – odparła Lyra, wycierając dłonie ręcznikiem i podchodząc do małego pakunku na stole. Przez ostatnie pięć lat to Kaelen wręczał jej prezenty, podczas gdy rodzice dawali jej tylko pieniądze, bo tak było dla nich łatwiej, niż szukać czegoś sentymentalnego, a Mira składała jej życzenia półgębkiem rzuconym „wszystkiego najlepszego”. Lyra nawet nie wiedziała, kiedy po raz pierwszy zaczęto traktować ją jak kogoś obcego. – Strasznie jesteś niecierpliwa, by zobaczyć prezent od Kaelena – skrytykowała ją Mira, obserwując, jak Lyra ostrożnie otwiera podarunek. – To będzie jedyny prezent, jaki dostanę – powiedziała Lyra rzeczowym tonem, co sprawiło, że Mira zmarszczyła brwi. – Wiesz, nie musisz być od razu taka wredna. Powiedz mi, co chcesz, a ci to kupię. Lyra wywróciła oczami, ale nie powiedziała ani słowa, powoli rozpakowując prezent. Wtedy jednak coś zatrzymało jej ruchy, jej serce zaczęło bić jak oszalałe, w głowie lekko jej się zakręciło, a wszystko wydarzyło się tak nagle. Z jej gardła wyrwało się ciche warknięcie, jej wewnętrzna bestia stała się niespokojna, a ona sama była podenerwowana. – O co chodzi? Co ci się stało? – Mira zmarszczyła brwi na widok reakcji Lyry. – Jeśli nie podoba ci się prezent, nie musisz tak warczeć, jesteś taka niewdzięczna. Ale wtedy zauważyła, że Lyra jeszcze nie widziała prezentu, wciąż był zapakowany, a jej dłonie po prostu znieruchomiały. – Hej, co się dzieje? Przestraszyłaś mnie. – Chwilę później Mira usłyszała głośne kroki i Kaelen wszedł do kuchni. – Kaelen, nie zbliżaj się do niej, zachowuje się trochę dziwnie. Jednak Kaelen jej nie słuchał, cała jego uwaga skupiła się na dziewczynie przed nim, jakby cały jego wszechświat zaczął krążyć wokół niej, jakby nic innego nie miało znaczenia. Wzdrygnął się, gdy Mira spróbowała go dotknąć. – O co chodzi...? – Mira spoglądała na Lyrę i Kaelena na przemian, podczas gdy ta dwójka tylko wpatrywała się w siebie z niedowierzaniem. Wyraz ich twarzy, tęsknota w ich oczach... Uświadomienie sobie prawdy uderzyło w nią z ogromną siłą. – Nie! Nie ma mowy! – Mira wpadła w panikę, gdy oboje jednocześnie wyszeptali te same słowa. – Moje przeznaczenie. Lyra i Kaelen nie mogli uwierzyć, że są dla siebie przeznaczeni. Nikt nie mógł tego przewidzieć i nikt nie był na to przygotowany. – NIE! TO NIEMOŻLIWE! – Mira pokręciła głową, posyłając siostrze mordercze spojrzenie, jakby zaraz miała ją zabić.

Odkryj więcej niesamowitych treści