– Kto to, kurwa, jest?! – ryknął we wściekłości i bez namysłu poszedł samemu zobaczyć, co się dzieje.
Zatrzymał się jednak wpół kroku, rozpoznając dobiegające zza rogu pojękiwania; poznał jej głos, jeszcze zanim w ogóle zdążył ją dostrzec.
Od tej dwójki oddzielała go zaledwie ściana, ale Kaelen stanął jak wryty, gdy jęki ucichły i usłyszał stamtąd mamrotanie, jakby próbowali okryć swoje ciała. Byl
















