W dniu moich osiemnastych urodzin bogini księżyca całkowicie ze mnie zakpiła.
Powiedziano mi, że moja matka została zgwałcona, a gwałcicielem był PRZEZNACZONY, na którego czekałam od lat.
– Po prostu powiedz mi, gdzie jest ta suka, żebym mógł mieć te przeprosiny z głowy.
Zamarłam w bezruchu, gdy jego spojrzenie spotkało się z moim. Rozpoznałam go, był synem Bety – Augustem – ale co ważniejsze, poczułam, jak coś porusza się w moim wnętrzu. Mój zazwyczaj uśpiony wilk obudził się i w kółko wył w mojej głowie to samo słowo.
– PRZEZNACZONY...
Zachwiałam się, cofając. – Nie, nie, to nie może być prawda.
Jego twarz wykrzywiła się w pełnym obrzydzenia grymasie. – Nie przyjmę omegi na moją przeznaczoną.
Poczułam wściekłość na jego słowa. – A ja nie przyjmę gwałciciela na swojego. Jak śmiałeś skrzywdzić moją matkę? Ja odrzucam cię jako...
Poruszył się tak szybko, że ledwo miałam czas się przygotować. W jednej chwili był na drugim końcu pokoju, a w następnej jego dłoń zaciskała się na moim gardle. Drapałam go, aż polała się krew, a kiedy nie chciał mnie puścić, wzięłam zamach nogą i kopnęłam go prosto w krocze. Natychmiast mnie puścił, ale klnął przy tym jak szewc.
– Ty suko – wypluł. – Jak śmiesz mnie odrzucać.
– Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Ale tylko ja mogę odrzucać – w jego oczach błysnął gniew. – Ja, przyszły Beta August, odrzucam ciebie, żałosną Omegę Aamrę, jako moją przeznaczoną.
Ból przetoczył się przez każde włókno mojego jestestwa, sprawiając, że ledwo mogłam zaczerpnąć tchu, ale zacisnęłam zęby i spojrzałam mu prosto w twarz.
– Akceptuję twoje odrzucenie i upewnię się, że zapłacisz za to, co zrobiłeś mojej matce. Zapamiętaj moje słowa, Auguście.
Na to się roześmiał. – Jesteś omegą, na wypadek gdybyś zapomniała. To twoje słowo przeciwko mojemu i wszyscy staną po mojej stronie. Spróbuj się na mnie odegrać, a zadbam o to, żebyś tego pożałowała.
Miał rację. Choć nienawidziłam tego przyznawać.
Szukałam sprawiedliwości, zgłaszając incydent do władz. Ale interweniował jego ojciec, Beta, oferując pokrętne „rozwiązanie” – mieli zaaranżować przeniesienie mnie do elitarnej szkoły dla Alf, skutecznie mnie uciszając i chroniąc go przed konsekwencjami jego czynów. Jeśli odmówię, życie mojej matki znajdzie się w niebezpieczeństwie.
Moja mama została wypisana ze szpitala dzień przed moim wyjazdem do szkoły, a ja nie mogłam jej powiedzieć, co dokładnie się wydarzyło. Alfa okłamał ją, że zdobyłam specjalną szansę na stypendium. Była wystarczająco bystra, by wiedzieć, o co chodzi, ale żadne z nas nie mogło nic na to poradzić. Nie mogłam jej powiedzieć, że jej grożono. Czułam się tak, jakbym została przekupiona, by milczeć, i na samą myśl o tym krew we mnie wrzała, ale stawką było jej życie.
Poczytałam trochę o tej szkole i odkryłam, że każdego roku najlepsi uczniowie otrzymywali wysokie stanowiska w watasze. Wydawało się to fantastyczne, ale wiedziałam, że jeśli tylko wytrzymam jeden rok, jeśli postaram się ze wszystkich sił, to może uda mi się zostać najlepszą uczennicą w klasie, może zostanę Gammą i w końcu wywalczę sprawiedliwość dla mojej matki.
To była jedyna myśl, która trzymała mnie przy zdrowych zmysłach podczas jazdy samochodem. To była jedyna rzecz, która pozwalała mi zachować normalność, gdy po raz pierwszy w życiu opuszczałam dom, jadąc do szkoły, o której nic nie wiedziałam.
Wspomniana szkoła była ogromnym kompleksem przypominającym potężny zamek. Był to największy budynek, jaki kiedykolwiek widziałam, z prawdziwymi wieżami. Moje oczy rozszerzyły się do wielkości spodków i usłyszałam, jak strażnicy podśmiewają się z mojej reakcji, ale nie zawracałam sobie nimi głowy.
Uczniowie kręcili się wokół, a ja czułam na sobie ich ciekawskie spojrzenia, gdy wysiadałam z samochodu.
– Tylko na nią spójrzcie. Wyobrażacie to sobie? Obrzydliwa omega pośród nas?
– Jak myślisz, jak się tu dostała? Pewnie przespała się z kim trzeba, żeby zajść na szczyt.
Większość z nich miała na twarzach drwiące uśmieszki, a ich śmiech podążał za mną. W naszej watasze nie było zbyt wielu omeg, więc wiedzieli, kim jestem. W mojej zapinanej na guziki koszuli i spódnicy czułam się jak oszustka.
– Cześć, musisz być Amara – głos z tyłu sprawił, że podskoczyłam, a gdy się odwróciłam, zobaczyłam młodego chłopaka, mniej więcej w moim wieku, który mi się przyglądał.
Był blondynem z opadającymi na ramiona włosami, a jego oczy miały żywy odcień zieleni. Był atrakcyjny, ale w uroczy, uczniowski sposób. Jego oczy wyglądały łagodnie i sprawiał wrażenie kogoś, kto w bajce grałby księcia.
Ociekał pieniędzmi, od sposobu, w jaki układały się jego włosy, po drogi zegarek na ręce. Mimo to miał na twarzy uśmiech, wyciągając do mnie dłoń. Przez chwilę ją oceniałam, zastanawiając się, czy to szczere, zanim ją przyjęłam.
– Jestem Cyrus i będę twoim studenckim przewodnikiem – wyjaśnił. – Dzisiaj odbywa się bal powitalny.
Dopiero wtedy zauważyłam, że jest ubrany w szyty na miarę garnitur z krawatem, a on poprowadził mnie w stronę sali. Usłyszałam głośną muzykę, zanim jeszcze ją zobaczyłam, i po raz enty tego dnia moja szczęka opadła z szoku. Sala była większa niż mój dom i udekorowana pod sam sufit. Stały tam stoły i krzesła, przy których siedzieli uczniowie, rozmawiając ze sobą. Nie dostrzegłam ani jednego nauczyciela czy opiekuna, byli to tylko pijący i śmiejący się uczniowie.
– Myślałam, że to miała być kolacja powitalna – wyszeptałam do Cyrusa, który tylko wzruszył ramionami.
– Właściwa część powitalna odbywa się między szóstą a siódmą. To jest afterparty, jedyna część, która tak naprawdę się liczy. – Odszedł, nie dając mi szansy na powiedzenie czegokolwiek więcej.
Nie byłam pewna, co o tym myśleć, że nie powiedziano mi prawdy wcześniej. Wolałabym być obecna na właściwym powitaniu. Zostałam sama i przez kolejne trzy godziny, kiedy tam siedziałam, nikt nie przyszedł usiąść obok mnie.
Kiedy zaczęło to wyglądać żałośnie, zwlekłam się na nogi, żeby się stamtąd ruszyć. Kolejna rzecz wydarzyła się tak szybko, że ledwo miałam czas ją przetworzyć. Próbowałam wyjść, gdy poczułam dłonie między łopatkami i zostałam pchnięta do przodu, prosto w ramiona jakiegoś mężczyzny. Nie byłam pewna, czy to wszechobecny alkohol sprawił, że wcześniej nie wyczułam jego zapachu, ale teraz, gdy byłam blisko, był po prostu wszędzie.
– Ja... – słowa zamarły mi na języku, kiedy dotarło do mnie, kto mnie trzyma. W całej watasze nie było ani jednej osoby, która nie znałaby Everetta. Był osławionym playboyem, ale przede wszystkim był synem Alfy. Wezbrał we mnie gniew, bo wyglądał dokładnie jak jego ojciec, jednak wiedziałam, że jeśli mam tu przetrwać, muszę trzymać się od niego z daleka. – Przepraszam, powinnam już iść.
– Czekaj – wzmocnił chwyt na moim ramieniu. – Chyba sobie żartujesz.
Kiedy mnie dotknął, poczułam déjà vu. To było uczucie, którego już wcześniej doświadczyłam, i niemal krzyknęłam. Bogini miała okrutne poczucie humoru.
PRZEZNACZONY.