„Moja samico”. Varek mnie woła.
Choć nie widzę, słyszę jego głos. Choć nie widzę, czuję jego ciepło. „Chodź” – mówi. „Chodź do mnie, Lyro”. Uśmiech błąka się po moich wargach, podczas gdy serce płynie w jego oceanie. Jeśli to sen, nie chcę się budzić. Chcę tu zostać i wciąż słuchać jego głosu.
Czuję się, jakbym błądziła po ogromnej krainie, szukając go. Podążam jedynie za jego głosem, by odnaleźć
















