W dniu, w którym wyjechał, niebo otwarło swą duszę i zapłakało. Deszcz uderzał o ziemię, podczas gdy zimna, upiorna mgła zawisła nad stadem, ukazując nam zły znak. Było to wielkim zaskoczeniem, że w połowie lata rozpętała się burza, i już samo to napawało nasze serca lękiem.
Główna brama, która kiedyś wydawała mi się zbyt duża, teraz zdawała się mała, przepuszczając jedynie tych, którzy wyruszali
















