Przez całe śniadanie zerkam ukradkiem na Vareka. Miało to w sobie pewną porywczość, ponieważ odrywałam wzrok od jego ciała, zanim zdążył poczuć gorąco mojego spojrzenia.
Pozostał taki, jaki był. Chłodny i oderwany od reszty. Nie był taki, gdy po raz pierwszy tu przybyłam, jego zmysły przepełnione były nowością mojej obecności. Widziałam go w nowym świetle, a właściwie w nowym mroku, który go nawie
















