– Wypowiadasz te słowa bez namysłu. Nigdy nie myślisz, zanim do mnie przemówisz. – Gdyby tylko znał mój ból, kiedy był w śpiączce. Gdyby tylko potrafił dostrzec to wyrywające wnętrzności cierpienie, przez które przeszłam.
Jego brwi zsuwają się w głębokim marsie. – Jedynie odpowiedziałem na twoje pytanie. To moja prawda. Muszę sam siebie chronić, przeznaczona.
– W porządku – odpowiadam cichym, ston
















