Powolne muśnięcia, delikatne jak piórko. Ciepłe dłonie, które mogłyby stopić lód; moje palce u stóp podwijają się, usta się uśmiechają; leżę nieruchomo z zamkniętymi oczami, pomimo bycia całkowicie rozbudzoną, zatracając się w doznaniach, których mi dostarcza. Zawsze budzi się przede mną, żeby móc patrzeć, jak śpię. Powiedział, że zyskałam nowe piękno, takie matczyne, przez co jego klatka piersiow
















