Moje serce tłucze się o barierę mojej klatki piersiowej. Krążę po pokoju, pocierając dłonią o dłoń, próbując uspokoić galopujące serce. Zatrzymuję się na sekundę, zamieram w bezruchu i wyjrzawszy przez okno skanuję wzrokiem trawę, tylko po to, by zaraz potem westchnąć i znów zacząć krążyć.
Głęboka frustracja zagnieżdża się we mnie. Dlaczego muszę się tak czuć? Dlaczego on musi tak na mnie wpływać,
















