Maeve wpadła do chaty, wyglądając jak nieszczęście. Wyszorowała do czysta siebie i małego wilka, po czym oboje, wciąż z mokrym futrem, rozsiedli się przed kominkiem – upewniając się, że zachowują między sobą ostrożną odległość na wyciągnięcie ręki.
Zegar wiedźmy w jej Menu wskazywał piątą. Wciąż było mnóstwo czasu, by upichcić jakąś kolację. Przejrzała swój ekwipunek i ostatecznie chwyciła za drew
















