Elowen nadal nigdzie nie było, a kolorowe jedwabne serpentyny cicho rozkwitły w ciągu nocy.
Jaskrawoczerwone, miękkie złocistożółte i błękitne niczym ocean zwisały z gałęzi i dachów. Czasem wczesny ptak przelatywał obok, zahaczając pazurami o krawędź serpentyny i uruchamiając kaskadę dzwoniących dzwoneczków.
Stragany ciągnęły się wzdłuż drogi. Starsza kobieta sprzedająca miodowe naleśniki ustawiła
















