Gianna:
– Pa, mamo – powiedział Milo, a ja uśmiechnęłam się, tuląc go mocno.
Ucałował mnie w policzek i patrzyłam, jak wchodzi do sali, zajmując miejsce obok swoich kolegów. Cieszyło mnie to ogromnie – to, że potrafił nawiązywać przyjaźnie i dogadywać się z innymi.
– Jak on sobie radzi w klasie? – zapytałam jego nauczycielkę, splatając ramiona na piersi.
– Jest jednym z najlepszych, pani Gianno. D
















