Dominic:
Moje oczy rozszerzyły się z przerażenia na widok płonącego domu.
Serce Vivienne biło jak oszalałe, a kiedy do niej podbiegłem, spojrzała na mnie przekrwionymi od płaczu oczami, chcąc rzucić mi się w ramiona.
– Mój syn, oni go właśnie…
– Gdzie on jest? – zapytałem, kręcąc głową, próbując myśleć trzeźwo. Nie chciałem dopuścić myśli, że mogło mu się coś stać, ale wiedziałem, że muszę przygot
















