Gianna:
„Dokąd idziesz?” – zapytał Dominic, chwytając mnie za ramię.
W jego oczach malowało się ogromne zaskoczenie, ale wiedziałam, że tak właśnie musi być. Albo będzie mnie szanował, albo go naprostuję.
„Nasze rzeczy są spakowane i myślę, że to oczywiste...”
„Nigdzie nie idziesz, Gianno” – powiedział, a ja uniosłam brew. Wysunęłam ramię z jego uścisku, wdzięczna, że nie trzymał mnie zbyt mocno,
















