Vivienne:
— Mamo? — usłyszałam głos Lorenzo, co kompletnie mnie zaskoczyło, bo nie słyszałam go od tygodni.
Spojrzałam na syna, a moje serce zamarło, gdy zobaczyłam, że na mnie patrzy. Wciąż miał na twarzy maskę tlenową, ale samo usłyszenie jego głosu wystarczyło, by w moich oczach stanęły łzy. Podniosłam się z krzesła, na którym siedziałam. Pocałowałam go w czoło, pozwalając ustom spocząć tam prz
















