Killian jechał do prywatnego szpitala jak szaleniec. Freya uparła się, że pojedzie z nimi. Maximilian był dla niej bardzo miły, a jej na nim zależało. Killian nic nie mówił, ale nie zabronił jej zabrać się ze sobą. Freya siedziała z tyłu, trzymając głowę Maximiliana na kolanach.
— Powinniśmy byli wezwać karetkę — zauważyła Freya.
— Zamknij się — rzucił Killian. Wiedział, że ma rację, ale nie potra
















