Promień słońca wpadł do oka Freyi i gwałtownie ją wybudził. Miała tylko na chwilę oprzeć głowę, ale słońce było już wysoko na niebie.
– Cholera! – przeklęła, gorączkowo szukając telefonu. Spojrzała na godzinę i ogarnęła ją panika. Była potwornie spóźniona. Telefon zaczął dzwonić i natychmiast odebrała.
– Dziewczyno – upomniała ją Tamsin.
– Wiem, wiem! – rzuciła Freya, biegając po pokoj
















