Freya pożegnała się z ojcem rano i wróciła do domu. Killian na nią czekał.
– Jedź ze mną – powiedział. – Gdzieś się wybieramy.
– Ech – zaprotestowała Freya. – Po co?
– Chodź – nalegał. Freya wywróciła oczami, przypominając sobie, co obiecała sobie zeszłej nocy. *Po prostu odgrywaj swoją rolę, Freya.*
– Dobrze – ustąpiła. – Nieważne.
Poszła za nim do samochodu i wsiadła. Killian prowadził w milczen
















