Oczy Killiana rzucały sztylety w stronę Romana, podczas gdy jego uścisk wokół Frei zacieśnił się. Próbowała się wyrwać, ale Killian trzymał ją jak w imadle.
– Jeszcze raz przepraszam za niego – powiedziała przepraszającym, choć gniewnym tonem. – Jedź bezpiecznie do domu.
Roman nic nie powiedział, patrzył zszokowany to na Killiana, to na Freyę. Po chwili na jego twarzy pojawił się porozum
















