Decyzja, by nie iść do Isadory, wydawała się łatwa w tamtej chwili. Gdy leżała wtulona w ramiona Killiana, nic innego nie było jej potrzebne. Gdyby odeszła, czar by prysł. Jednak część jej chciała pójść i usłyszeć, co tamta ma do powiedzenia. Co więcej, Freya chciała sama stawić Isadorze czoła.
*Jeśli choć trochę go kochasz, przyjdziesz* – brzmiała wiadomość od Isadory rankiem w dniu ich spotkania
















