Następnego ranka decyzja Freyi o odejściu od Killiana była ostateczna. Pozostało jedynie wprowadzić plan w życie. Przyjechała do ich rezydencji, ogarniając ją wzrokiem. Wkrótce to miejsce przestanie być jej domem. Być może wtedy poczucie winy z powodu zdrady Maximiliana minie. Nie będzie już korzystać z jego hojności. To powinno uciszyć jej wstyd.
– Dzień dobry, pani Abernathy – przywitała ją
















