Wymagało to od niej ogromnej samokontroli, by zachować spokój. Ślub Isadory. To nie były dobre wieści.
— To kiepsko — powiedziała, biorąc kolejny łyk drinka.
— Jest całkiem słabo — zgodziła się Tamsin. — To nawet nie jest najgorsze. Gdyby nie to, że tak bardzo zagarnął Dantego dla siebie, byłoby mi go żal.
— Dlaczego?
— Wygląda na to, że ta była musi być sadystyczną suką. Zaprosiła go na ślub.
— O
















