Tamsin wymiotowała przez kilka minut, czując, jak jej żołądek wywraca się na drugą stronę. Nie mogła uwierzyć, że tak dużo z niej ulatuje. To nie chciało się skończyć.
— Przecież nawet tak dużo nie jadłam — wykrztusiła Tamsin pomiędzy kolejnymi atakami mdłości. W końcu przestała i zdołała złapać oddech. Lokaj posadził ją w salonie i podał szklankę zimnej wody. — Dziękuję.
*Szlag, szlag, szlag
















