To było jak utknięcie w jakimś torturującym cyklu. Jedno z nich zawsze musiało coś zepsuć, a drugie nie chciało słuchać. To było takie głupie. Dlaczego wciąż to sobie robili? Myśli Freyi przerwał wibrujący telefon. To był Killian. Wzięła głęboki oddech i odebrała.
– Muszę z tobą porozmawiać – powiedziała zamiast powitania.
– Przyszłaś do szpitala, żeby atakować Isadorę słownie? – zapytał.
– Przysz
















