"Odpierdol się?" Pochyliłem się w jej stronę w samochodzie, złapałem ją za biodra i przerzuciłem tak, że siedziała okrakiem na moich kolanach. Ta dziewczyna to było coś innego, wiedziałem to od samego początku. Teraz musiałem jej pokazać, kim jestem i do czego jestem zdolny. Jedną ręką mocno trzymałem ją w talii, a drugą na jej gardle. Nie ściskałem jej na tyle mocno, żeby ją zranić, ale to utrzyma ją na miejscu na razie. "Angel, masz cholernie brudną mordę," wyszeptałem jej cicho do ucha. "Luciano..." w końcu jakiś wyraz na jej twarzy. Prawdziwy, którego przede mną nie ukrywała. Ale to nie był strach. To była żądza. Mojej dziewczynie to się podoba. Pociągnąłem ją w dół, żeby poczuła, jak bardzo mi się to też podoba, a z jej ust wydobył się najbardziej czarujący jęk, gdy na chwilę przewróciła oczami. Lubisz damę w opałach i rycerza w lśniącej zbroi? Jeśli tak, to ta książka nie jest dla ciebie. Ta pięciostopowa (ok. 152 cm) drobinka, główna bohaterka, Anana Salvatore, jest bezwzględną zabójczynią, wyszkoloną i torturowaną, by stać się najgroźniejszą bronią. Ma złote serce, brudną mordę i wolę przetrwania. Ucieka przed ciężką ręką ojca i jego śmiertelnymi żądaniami. Co się stanie, gdy nie jeden, ale trzech potężnych mafiosów będzie za nią tęsknić? Czy będą w stanie się nią podzielić? Czy jej przeszłość ją dogoni? A co z jej byłym narzeczonym? Bezwzględnym, bestią, którego ojciec jej zaaranżował do małżeństwa. Ta książka to wir wydarzeń, brutalna, pikantna i nie dla osób o słabych nerwach.

Pierwszy Rozdział

**Ostrzeżenie** **Ta książka zawiera MNÓSTWO treści seksualnych, tortur, przemocy, broni, znęcania się nad dziećmi, motyw odwróconego haremu, wątek „why choose” i wiele więcej.** **Żadne z opisanych wydarzeń nie powinno być lekceważone, a żadne z nich nie ma na celu gloryfikacji przemocy. Ta książka nie jest dla każdego. To mroczny romans mafijny z wieloma zwrotami akcji.** **To emocjonalny rollercoaster. *Jesteś gotowa na przejażdżkę?*** **Lilly** Nie pamiętam dokładnie, kiedy moje ciało przestało boleć od bezsennych nocy spędzonych na zimnych, twardych podłogach, ale wygląda na to, że przywykłam do tego. To na swój sposób kojące. Prawdopodobnie byłoby mnie już stać na materac, ale świadomie z niego rezygnuję. To sprawia, że czuję, jakbym miała kontrolę nad swoim życiem. Jakbym nie została zmuszona do ucieczki z domu, od wszystkiego, co kiedykolwiek znałam, i zaczynania wszystkiego od zera. To mój wybór, by spać na podłodze. To mój wybór, by żyć minimalistycznie. To mój wybór. Minęło pięć lat, odkąd zaczęłam uciekać. To były moje osiemnaste urodziny, a ojciec nie dał mi innego wyboru, jak tylko zbiec. Pięć różnych miast, a każde z nich kończyło się tym, że moi bracia i ojciec namierzali mnie i prawie łapali. Tym razem udało mi się szybko załatwić gówniany pokój w motelu w okropnej dzielnicy. Ma cztery ściany, dach, podłogę i zamykane drzwi, a to wszystko, czego teraz potrzebuję. To znacznie lepsza sytuacja niż ta, w której byłam za każdym innym razem, gdy musiałam zaczynać od nowa. Spałam na ławkach w parku i jadłam ze śmietników. Żebrałam o drobne na ulicach, żeby związać koniec z końcem. Wreszcie robiłam postępy, mając mały kąt, do którego mogłam się wczołgać pod koniec każdego parszywego dnia. Zaczęłam lubić to miasto. Ale nic nie trwa wiecznie. Musiałam złapać pierwszy autobus wyjeżdżający z miasta, gdy zauważyłam braci stojących przy samochodzie, który kupiłam, zaparkowanym przed motelem, w którym się zatrzymałam. To był głupi błąd z mojej strony, myśleć, że mogę mieć samochód, a oni nie namierzą dzięki niemu mojej lokalizacji. Miałam tego wieczoru pracować na zmianie w Thrive, klubie ze striptizem, gdzie dostałam pracę jako tancerka i okazjonalna barmanka. Zamiast tego wyszłam rano i zobaczyłam dumę i radość mojego ojca opierających się o mój samochód, tak swobodnie, czekających, aż przyznam się do porażki i oddam się w ich ręce. Oczywiście nie zrobiłam nic takiego i rzuciłam się do ucieczki, zanim zdążyli mnie zauważyć. Biegłam czterdzieści minut do Thrive, co samochodem zajęłoby boleśnie krótkie piętnaście minut. To był jedyny powód, dla którego w ogóle chciałam ten głupi, ryzykowny grat. Musiałam tylko odebrać ostatnią wypłatę przed wyjazdem, żeby mieć cokolwiek na start tym razem. Kiedy tam dotarłam, moje stopy były w opłakanym stanie od biegania boso. Zazwyczaj niosłabym moje zabójcze szpilki do samochodu i wkładała je dopiero po odbiciu karty, ale tym razem nie miałam tego luksusu. Dotarłam na zmianę spóźniona, w kompletnym nieładzie, ale na szczęście managerka, Stacy, rzuciła na mnie jedno spojrzenie i wiedziała, że coś jest nie tak. Nigdy wcześniej nie mówiłam jej nic zbyt osobistego, ale wiedziała, że byłam w złej sytuacji, kiedy po raz pierwszy wpadłam do baru, prosząc o pracę. Miałam na sobie za duże, brudne ubrania i poważne ptasie gniazdo na głowie, bo nie posiadałam szczotki. Moje buty się rozpadały, a ja byłam wtedy taka chuda. Zlitowała się nade mną, mówiąc, że wszyscy kiedyś tam byliśmy i każdy zasługuje na szansę. Nauczyła mnie tańczyć, dała mi kilka swoich starych strojów i pozwoliła mi przez jakiś czas kimać na jej kanapie, gdy dowiedziała się, że nie mam dokąd pójść. Później pomogła mi załatwić własne lokum na tyłach motelu, a ja zaoszczędziłam wystarczająco dużo na tani, gówniany samochód. Wszystko szło zbyt dobrze, dopóki przeszłość nie postanowiła ugryźć mnie w tyłek. Kiedy tamtej nocy wpadłam do Thrive, przepraszając za spóźnienie, Stacy tylko milcząco wskazała mi swoje biuro. Poszła za mną korytarzem i zamknęła za sobą drzwi. – Przepraszam za spóźnienie. Nie mogę też zrobić swojej zmiany… Potrzebuję tygodniówki i muszę iść – powiedziałam. – Słuchaj, kochana, nigdy wcześniej nie wślepiałam nosa w twoje sprawy i nie zamierzam zaczynać teraz. Widzę, że przeszłaś przez gówno i byłaś w naprawdę złym stanie, kiedy po raz pierwszy przyjechałaś do miasta. Więc jako twoja przyjaciółka muszę zapytać: dokąd zamierzasz się udać? Wzięłam głęboki oddech, zanim powiedziałam: – Nie wiem. – A jak zamierzasz się tam dostać? – …Nie wiem. Może autobusem? – A gdzie się zatrzymasz? – Nie wiem! Słuchaj, Stacy, doceniam wszystko, co dla mnie zrobiłaś, ale to naprawdę pilna sprawa. Potrzebuję wypłaty i muszę iść. – Dobra, zwolnij, kochanie. Rozumiem. Znałam już uciekinierów. Ktoś, z jakiegoś powodu, cię znalazł i musisz ruszać dalej. Ale nie mogę pozwolić ci tak po prostu pobiec z wiatrem, nie wiedząc nic o tym, dokąd zmierzasz. Jesteśmy przyjaciółkami, okej? Lubię cię i jestem tu, żeby pomóc. Więc pomogę. Pozwól mi zadzwonić do mojego brata. Jest właścicielem klubu i ma kilka innych w różnych lokalizacjach. Przeniesiemy cię do innego klubu, co pozwoli ci nadal zarabiać pieniądze. Potem ogarniemy bilet autobusowy i jakieś miejsce na nocleg. – Nie zapytasz, dlaczego wyjeżdżam? – Nie. W mojej rodzinie wychowuje się nas tak, by nie zadawać pytań, na które prawdopodobnie nie chcemy znać odpowiedzi. Usiadłam z powrotem i czekałam, aż Stacy zadzwoni do brata. Wyglądało na to, że on również nie zadawał wielu pytań, bo minęło zaledwie kilka minut, zanim się rozłączyła i powiedziała mi, że chętnie przeniesie mnie natychmiast, i że mogę zacząć jutro. Dała mi moją tygodniówkę, podwiozła na przystanek autobusowy, pocałowała w policzek na pożegnanie… i to było na tyle. Czas znowu uciekać. Miejmy nadzieję, że jej brat jest równie uroczy jak ona.

Odkryj więcej niesamowitych treści