Ostry, natarczywy dzwonek do drzwi brutalnie wyrwał mnie z niespokojnego snu dokładnie o ósmej rano w poniedziałek. To był przenikliwy, nieustępliwy dźwięk, który wyciągnął mnie z tych kilku nędznych godzin snu, które udało mi się uciułać. Od absolutnej sekundy, w której Gideon zostawił mnie wczoraj w paraliżu na moim własnym podjeździe, mój mózg był chaotycznym, wirującym bałaganem. Dominująca si
















