Moje serce wybijało gorączkowy, nieregularny rytm o żebra, gdy Gideon kończył się rozbierać na krawędzi podświetlanego basenu. Nie zerwał kontaktu wzrokowego, gdy jego dłonie powędrowały do paska, zsuwając dopasowane spodnie i pozwalając im opaść na mokre kafelki. Obcisłe, czarne slipy, które miał pod spodem, idealnie przylegały do dolnej połowy jego ciała, nie pozostawiając absolutnie niczego wyobraźni. Niebieski blask wody odbijał się od jego wilgotnej skóry, zamieniając go w żywy, oddychający posąg wyrzeźbiony z czystej pokusy. Jego ciało było absolutnym arcydziełem surowej, niefiltrowanej męskości. Każdy zarysowany mięsień wyglądał na wyrzeźbiony z czystego grzechu, a jego ciężka, gruba erekcja wyraźnie, niezaprzeczalnie odznaczała się pod ciemnym, mokrym materiałem.
Wślizgnął się do ciepłej, lśniącej wody z drapieżną gracją dużego kota. Każdy jego ruch w moją stronę był powolny, wyważony i całkowicie przemyślany. Jego oczy drastycznie pociemniały, wirując głodną, pierwotną intensywnością, przez którą oddech zamarł mi w gardle. Zahałam się przez ułamek sekundy, a mój umysł walczył o przetworzenie czystego magnetyzmu bijącego od niego. Był to całkowicie obcy człowiek – mężczyzna, który zakładał garnitur i grał ulubieńca wyższych sfer za dnia tylko po to, by odebrać wypłatę – który teraz patrzył na mnie tak, jakbym była najbardziej wyjątkową, niezastąpioną kobietą na świecie.
Ale kiedy upokarzające, pełne litości uśmiechy Chase'a i Sloane z wesela gwałtownie przemknęły mi przed oczami, wahanie zniknęło natychmiast. Przypomniałam sobie protekcjonalne spojrzenie Chase'a i miażdżący ciężar bycia całkowicie zbędną. Wiedziałam, że rozpaczliwie tego potrzebuję. Wynajęłam go, by naprawił moje obolałe ego, by dał mi jedną noc lekkomyślnego zatracenia, abym nie czuła się tak cholernie pusta w środku. Musiałam czuć się pożądana, czczona i całkowicie pochłonięta, nawet jeśli płaciłam dosłownie najwyższą stawkę za ten przywilej.
Pod powierzchnią basenu, jego duże, paląco gorące dłonie prześlizgnęły się wokół mojej nagiej talii. Jego dotyk posłał gwałtowny wstrząs elektryczności prosto wzdłuż mojego kręgosłupa, gdy jego kciuki zaczęły powoli, metodycznie śledzić ostrą linię moich bioder.
– Drżysz – mruknął, a jego głęboki głos niósł się ponad cichym pluskiem wody. Jego usta zawisły niebezpiecznie blisko moich, a jego gorący oddech owiewał moje rozchylone wargi.
– Wcale nie – odpowiedziałam natychmiast, chociaż mój głos był bez tchu, beznadziejnie nieprzekonującym szeptem.
Posyłając mi niszczycielski, grzesznie uwodzicielski uśmiech, wyszeptał prosto w moją rozpaloną skórę: – Zobaczymy.
Jego dotyk był absolutną torturą, powolny i zamierzony. Jego dłonie mapowały mokrą, drżącą skórę moich pleców i ud, po czym jego uścisk zacisnął się mocno na moich biodrach. Uniósł mnie bez wysiłku w wodzie, jakbym nie ważyła zupełnie nic. Czysty, nieskażony instynkt wziął górę, a moje nogi natychmiast rozchyliły się i owinęły mocno wokół jego twardej, muskularnej talii.
Tarcie naszych zderzających się ciał wprawiło moje zmysły na najwyższe obroty. Czułam jego twarde, grube podniecenie napierające bezpośrednio na moje wrażliwe centrum przez cienką barierę naszej przemoczonej bielizny. Racjonalna, praktyczna część mojego mózgu krzyczała desperackie ostrzeżenie. Przypominała mi, że to była tylko jego praca – wysoce skalkulowany, transakcyjny akt, idealnie zaprojektowany, by sprawić, żebym przez tę noc czuła się jak królowa. Ale moje ciało całe płonęło, spalając się od środka, i po prostu już mnie to nie obchodziło. Potrzebowałam jego gorąca, jego czystej siły fizycznej, by całkowicie zagłuszyć okrutną, odbijającą się echem obelgę Chase'a: *Zawsze byłaś taka nudna.*
– Lubisz, gdy cię drażnię, prawda? – mruknął Gideon, wyciągając mnie z moich mrocznych myśli. Przesuwał rozchylonymi ustami wzdłuż wrażliwej, pulsującej żyły na mojej szyi, lekko gryząc moje miejsce tętna.
– Gideon… – wykrztusiłam głośno, a moje palce desperacko wplątały się w jego mokre, ciemne włosy, przyciągając go bliżej.
– Lepiej się trzymaj – zaśmiał się miękko, a był to ciemny, niski dźwięk, który zawibrował prosto przez moją klatkę piersiową. Zanim zdążyłam w ogóle przetworzyć to ostrzeżenie, uniósł mój podbródek i wciągnął mnie w głęboki, żądający, kradnący duszę pocałunek. Elektryczny wstrząs jego ust na moich zablokował mój mózg, wymazując każdą spójną myśl. Jego usta były gorące i nieustępliwe. Jego język wdarł się pewnie do moich ust, przejmując nade mną całkowitą kontrolę, smakując lekko drogim szampanem i surowym, nieujarzmionym głodem.
Nie przerwał pocałunku, gdy płynął z nami do tyłu przez wodę. Uderzyliśmy o krawędź basenu z głuchym stukotem. Przycisnął mnie równo do gładkich, mokrych kafelków, skutecznie więżąc moje ciało w całości pomiędzy twardą, bezlitosną ścianą a jego masywną klatką piersiową.
– Teraz nie masz dokąd uciec – wyszeptał w moje opuchnięte, mrowiące usta.
– A kto powiedział, że chcę uciekać? – odetchnęłam lekkomyślnie, wypinając moją klatkę piersiową mocno w jego, szukając tarcia.
Jego oczy rozbłysły mrocznym, płonącym żarem. Zwinnymi, naglącymi palcami sięgnął w dół między nasze splątane ciała i zaczepił je mocno pod rąbkiem mojej mokrej, czarnej koronkowej bielizny. Jednym szybkim, zdecydowanym ruchem zaciągnął i zerwał delikatny materiał, rzucając zniszczoną koronkę na kafelki bez drugiego spojrzenia. Jego duże, szorstkie dłonie natychmiast odnalazły moje nagie piersi. Mocno ścisnął miękkie ciało, a jego zrogowaciałe kciuki bezlitośnie rolowały moje stwardniałe sutki, wyrywając głośny, bezwstydny jęk z mojego gardła.
– Masz najsłodszy sposób wypowiadania mojego imienia – wychrypiał, a jego głos był szorstki i nierówny. Oślepiająca intensywność w jego ciemnych oczach sprawiła, że przez przelotną sekundę zastanawiałam się, czy to w ogóle było jego prawdziwe imię. Ile kobiet jęczało imię, które nawet do niego nie należało? W tej chwili nie miało to znaczenia. Przez te ukradzione sekundy jedyną rzeczywistością, która miała znaczenie, było parzące gorąco jego ciała.
Następnie, chwytając moje biodra z niemal siniaczącą siłą, sięgnął w dół i odsunął na bok swoje mokre slipy. Perfekcyjnie wyrównał swoją grubą, sztywną długość z moim przemoczonym wejściem i bez grama wahania wbił się głęboko w moje ciało.
– Kurwa, Tesso... – wydusił przez zaciśnięte zęby, a jego głowa opadła ciężko na moje nagie ramię. Jego szorstki, żwirowaty głos ociekał pierwotnym pożądaniem, które wydawało się zbyt surowe i zbyt prawdziwe, by być po prostu opłacanym, wyuczonym aktem.
Uczucie brania go w siebie było całkowicie obezwładniające. Rozciągnął moje ciasne ścianki całkowicie, trafiając we wrażliwe miejsce tak niewiarygodnie głęboko we mnie, że znów wykrzyczałam jego imię, a moje plecy gwałtownie wygięły się w łuk przeciwko basenowym kafelkom. Ciepła, kojąca woda z basenu całkowicie zniknęła z mojej świadomości, kompletnie przyćmiona przez parzące, zdesperowane gorąco generujące się między naszymi złączonymi ciałami.
Świat poza tym luksusowym dachem całkowicie przepadł. Nie było wesela, nie było zdradzającego byłego narzeczonego, ani zadowolonej z siebie przyjaciółki. Był tylko Gideon. Każde twarde, głębokie pchnięcie wyrywało ostry oddech z moich ust, odpychając mnie coraz dalej od mojej żałosnej, złamanej rzeczywistości. Kurczowo trzymałam się jego szerokich, wytatuowanych ramion, wbijając paznokcie głęboko w jego złotą skórę, gdy walczyłam o zakotwiczenie się w rzeczywistości. Byłam zdesperowana, by zapomnieć o wszystkim na świecie, co istniało poza intensywnym, fizycznym tarciem w tym basenie.
Pieprzył mnie z desperacką, zwierzęcą intensywnością, a woda gwałtownie uderzała o naszą skórę przy każdym jego mocnym wejściu. Jego szorstkie pomruki idealnie mieszały się z mokrymi dźwiękami naszych ciał, zderzających się mocniej i szybciej. Moje wewnętrzne ścianki zaciskały się i pulsowały wokół jego grubego kutasa, gdy przyjemność budowała się w rozbijające się, niekontrolowane fale.
– Dojdź dla mnie, Tesso. Poddaj się – wyszeptał gęsto prosto do mojego ucha. Jego tempo przyspieszyło jeszcze bardziej, przechodząc w brutalne, nieustępliwe pchnięcia, które uderzały w moje najgłębsze punkty.
Ta brudna, wymagająca prośba była dokładnie tym, co popchnęło mnie prosto za krawędź. Zniszczyła moje ostatnie, kruche nici kontroli. Gwałtowny, oślepiający wstrząs czystego spełnienia rozdarł moje wnętrze, eksplodując na zewnątrz. Całkowicie rozpadłam się w jego ramionach, kompletnie poddając się przytłaczającemu doznaniu, gdy moje mięśnie drżały i konwulsyjnie zaciskały się z powodu czystej siły orgazmu. Moje ciało zesztywniało i wygięło się, zaciskając się mocno i wielokrotnie wokół jego twardego, pulsującego kutasa.
Ułamek sekundy później, po jednym ostatnim, niewiarygodnie mocnym pchnięciu, które zagrzebało go we mnie po samą nasadę, jęknął moje imię. Jego ogromne ciało całkowicie zesztywniało w zetknięciu z moim, kiedy podążył za mną w przepaść, wypełniając mnie w całości swoim gorącym finiszem.
W poszarpanej, ciężkiej ciszy, która natychmiast po tym nastała, tylko głośny dźwięk chlapiącej wody osiadającej przy brzegach basenu i nasze ostre dyszenie wypełniały wilgotny pokój. Nie odsunął się. Zamiast tego trzymał mnie stabilnie i pewnie przy ścianie, delikatnie całując moje nagie, wilgotne ramię, podczas gdy nasz szybki oddech stopniowo zwalniał.
– Najlepszy interes, jaki kiedykolwiek ubiłam – mruknęłam machinalnie, opierając wyczerpane czoło o zagłębienie jego szyi.
Ale w absolutnie tej samej sekundzie, gdy to jedno, naładowane słowo – *interes* – opuściło moje usta, iluzja całkowicie prysła. Chłodna, znajoma pustka podstępnie zakradła się z powrotem do mojej klatki piersiowej, oplatając lodowatymi palcami moje bijące w zawrotnym tempie serce.
To była transakcja. Umowa biznesowa.
Jutro rano ta fantazja dobiegnie końca. Spakuję swoje rzeczy i wrócę do mojego ciasnego, żałosnego małego pokoiku w domu moich rodziców. Wrócę prosto do sprzedawania pięknych sukni ślubnych idealnie szczęśliwym parom i będę płakać w nocy w samotności przez złamane obietnice Chase'a. A jednak dzisiejszej nocy, ciasno owinięta w jego silne ramiona, z ciałem wciąż pulsującym od czystej siły jego pożądania, nie byłam zdradzoną, żałosną dziewczyną, nad którą wszyscy się litowali. Byłam kobietą w pełni sprawującą kontrolę, a Gideon był absolutnym mistrzem w swoim fachu, wartym każdego pojedynczego grosza, którego zamierzałam mu zapłacić.
Problem?
Kiedy opierałam się o jego klatkę piersiową, słuchając miarowego bicia jego serca, w moim brzuchu zadomowiło się przerażające odkrycie. Nie miałam absolutnie żadnego pojęcia, ile tak naprawdę liczył sobie taki mężczyzna za noc całkowicie nieuregulowanej, zmieniającej świadomość perfekcji.
Zaraz miałam się dowiedzieć, ile tak naprawdę będzie mnie kosztować ten gigantyczny rachunek.
















