Cordińskie słońce było już wysoko, gdy otworzyłam oczy, a złote promienie wpadały przez na wpół zasłonięte zasłony. Moja dłoń instynktownie przeszukała drugą stronę łóżka, znajdując jedynie chłodną pościel. Gideona już nie było.
Na szafce nocnej mój wzrok przykuła starannie złożona kartka papieru. Natychmiast rozpoznałam precyzyjne pismo Gideona.
„Musiałem załatwić pewne sprawy w winnicy. Wrócę na
















