Cisza, która zapadła później, miała w sobie wyjątkową jakość, jakbyśmy byli zawieszeni w tamtej chwili pod gwiazdami, bez przeszłości i bez przyszłości. Tylko my dwoje i ta wspólna wrażliwość. Ze wszystkich rzeczy, które pokazał mi Gideon — willy, winnic, wielowiekowych piwnic — to miejsce, ten moment, wydawały się najbardziej intymne.
"Często tu przyjeżdżasz?" zapytałam w końcu, przerywając ciszę
















