Słowa Gideona wciąż dudniły mi w głowie, gdy szykowałam się do wyjścia. „Ona raczej nie jest kobietą dla kogoś na moim stanowisku”. Każda sylaba była jak mała rana, która otwierała się wciąż od nowa.
Ubrałam się starannie – ciemne dżinsy, dopasowana marynarka i prosta bluzka. Nie założyłabym tego, gdybym nadal reprezentowała Merrivale, ale wystarczyło, by wtopić się w tłum na imprezie, nie przycią
















