– Tesso, wiem, że uważasz mnie za żigolaka, ale prawda jest taka… – zaczął Gideon, wbijając swoje szaroniebieskie oczy we mnie z ogromną intensywnością. Otaczający nas hałas kawiarni — syk ekspresu do kawy, cichy szum porannych rozmów, brzęk ceramicznych kubków — zdawał się blednąć do przytłumionego buczenia. Najwyraźniej przygotowywał się do wyrzucenia z siebie potężnego wyznania, a jego szeroka
















