Obaj mężczyźni wpatrywali się w siebie w ciszy, która zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Dopiero po chwili zorientowałam się, że wstrzymuję oddech, a moje palce z niepotrzebną siłą zaciskają się na poręczy.
Wreszcie na twarzy Victora wykwitł powolny, wyrachowany uśmiech.
– Krystalicznie jasno. – Cofnął się o pół kroku, ustępując przestrzeni, ale wcale nie przyznając się do porażki. – Zastanawia
















