Głos Gideona przeciął powietrze niczym ostrze. Stał przy wejściu do małego labiryntu z żywopłotu, a ja nigdy wcześniej nie widziałam takiego wyrazu na jego twarzy. To nie był tylko gniew. To była pierwotna wściekłość, obietnica przemocy powstrzymywana przez zaledwie cienką nić samokontroli.
"Gideon." Victor szybko odzyskał rezon, poprawiając marynarkę. "To tylko przyjacielska pogawędka z twoją… żo
















