Miliardowa ślubna pułapka eskortki

Miliardowa ślubna pułapka eskortki

Autor: Lysander Vane

Perfekcyjny występ
Autor: Lysander Vane
24 lip 2026
Moje serce zamarło w piersi na widok Sloane stojącej w drzwiach, z oczami szeroko otwartymi z szoku na dźwięk nazwiska Vandermere. Przygotowałam się na nieuniknione przesłuchanie, a puls uderzał mi o żebra. Perfekcyjnie wykonturowana twarz Sloane wykrzywiła się, jej usta otworzyły się, by bez wątpienia obnażyć mnie ze wszystkiego i upokorzyć tuż na miejscu w przedpokoju. Ale ku mojemu ogromnemu ulżeniu, zanim w ogóle zdążyła z siebie wydusić kolejną żądającą wyjaśnień sylabę, nagle pojawiła się gorączkowa konsultantka ślubna, porywając pannę młodą do ostatecznych przygotowań w wirze spanikowanych instrukcji. Wypuściłam drżący oddech, czując się, jakbym właśnie uniknęła pędzącej kuli, i natychmiast odwróciłam się z powrotem do Gideona. Skupiłam się na jego sfabrykowanej historii, a moje oczy zwęziły się z czystego niedowierzania. – Skąd u diabła wziąłeś to nazwisko „Vandermere”? – zażądałam wyciszonym, naglącym syknięciem. Nie odpowiedział słowami. Po prostu uniósł potężne ramię i płynnie wskazał na przechodzącego kelnera, balansującego srebrną tacą. Moje oczy podążyły za jego spojrzeniem prosto na butelkę rocznikowego wina spoczywającą na samym środku. Gideon gładko zdjął dwa kryształowe kieliszki z tacy, podając mi jeden z nich. Spojrzałam w dół na odważną, elegancką etykietę wytłoczoną na ciemnym szkle: *Vandermere*. – Sprytnie – zauważyłam, autentycznie pod wrażeniem absurdalnie szybkiego myślenia żigolaka pod presją. – Ale czy ty w ogóle wiesz cokolwiek o winie? Zamiast się wycofać, wkroczył prosto w moją przestrzeń osobistą. Powietrze między nami natychmiast zgęstniało. Przechylił się niebezpiecznie blisko, a jego ruch był płynny i drapieżny, dopóki odurzający, piżmowy zapach jego drogiej wody kolońskiej nie spowił mnie całkowicie. Na jego wyrzeźbionych ustach igrał psotny, absolutnie pewny siebie uśmiech. – Wiem, że wino jest jak ludzie – mruknął, a jego głos był niskim, wibrującym pomrukiem. – Tymi najlepszymi trzeba delektować się powoli. Najpierw napawasz się aromatem... – Jego ciemne, intensywne spojrzenie celowo opadło na moje usta, zatrzymując się na nich przez przyprawiającą o zawał serca sekundę. – Potem próbujesz zaledwie odrobinę... i dopiero wtedy smakujesz każdy łyk. Czysty magnetyzm jego głosu posłał nagły, zdradziecki dreszcz pędzący wzdłuż mojego kręgosłupa. Nie miałam nawet sekundy, by przetworzyć ciężkie, wrzące między nami napięcie, ponieważ masywne podwójne drzwi sali balowej otworzyły się szeroko, a uszerzy zaczęli sprawnie zaganiać gości w stronę kaplicy. Sama ceremonia zaślubin była istnym psychologicznym koszmarem. Siedziałam sztywno w wypolerowanej, drewnianej ławce z tak napiętą postawą, że mogłabym pęknąć na pół. Ściskałam dużą, ciepłą dłoń Gideona tak mocno, że moje knykcie stały się całkowicie białe, a stawy w palcach fizycznie bolały od ogromnego nacisku. Przy ołtarzu stali Sloane i Chase. Patrzenie, jak wymieniają przysięgi, przypominało ciężkie zgrzytanie szkła w mojej klatce piersiowej. Każda zrecyklingowana, pusta obietnica wiecznego oddania, która opuszczała usta Chase'a, była jak bezpośredni, piekący policzek w moją twarz. Było to okrutne echo dokładnie tych samych słów, które kiedyś szeptał do mnie. – Jeśli będziesz tak dalej ściskać, skarbie, stracę krążenie – szepnął Gideon, pochylając się tak blisko, że jego ciepły oddech żartobliwie połaskotał wrażliwą małżowinę mojego ucha. Rozluźniłam nieco swój morderczy uścisk, przełykając ogromną gulę w gardle. – Mogę w tej chwili udawać dramatyczne omdlenie – zaoferował cichym, konspiracyjnym pomrukiem. – Albo, jeśli wolisz, mogę zrządzeniem losu wylać czerwone wino na całą nieskazitelnie białą suknię panny młodej. Powiedz tylko słowo, a twoje nieszczęście się skończy. Pomimo miażdżącego ciężaru w piersi, na jego absurdalną, wypowiedzianą z kamienną twarzą propozycję, przez mój ból przebił się malutki, autentyczny uśmiech. Pełne przepychu, przesadzone wesele, które nastąpiło później, było obrzydliwym pokazem bogactwa, a ja nie mogłam chować się w nieskończoność. Sloane w końcu zdołała zagonić mnie w róg w pobliżu absurdalnie masywnej wieży z szampana. Miała na sobie maskę przyprawiającej o mdłości słodyczy, a jej perfekcyjnie błyszczące usta rozciągnęły się w przerażający uśmiech. – Tesso! Jestem po prostu taka zachwycona, że przyszłaś – ogłosiła głośno, upewniając się, że otaczający ją elitarni goście usłyszą jej wyreżyserowaną łaskę. – To naprawdę wiele dla mnie znaczy, że mogliśmy zostawić za sobą cały ten... dramat. Chase stał obok niej. Jego spojrzenie omiotło moje ciało z góry na dół, wyraźnie zauważając, że wyglądam zupełnie inaczej. Było rażąco oczywiste, że był rozczarowany. Spodziewał się, że zstawię się jako złamany, żałosny, zapłakany wrak. Zamiast tego stałam tam, wyglądając promiennie, zdrowo i będąc całkowicie niewzruszoną. Sloane szybko zorientowała się, że jej mąż się wpatruje, i natychmiast przeniosła swoją laserowo skupioną uwagę na mojego towarzysza. Zadowolona z siebie, obrzuciła Gideona spojrzeniem, a jej oczy zwęziły się, gdy przesuwały się po jego drogim garniturze. – Więc – zamruczała Sloane, ociekając jawną protekcjonalnością. – Czy to po prostu niezobowiązująca nowa randka? Z pewnością szybko poszłaś do przodu. Gideon nie wahał się ani przez ułamek sekundy. Przesunął stanowczą, dziko zaborczą dłoń wokół mojej talii, przyciągając moje plecy równo do twardej, solidnej ściany swojej klatki piersiowej. – Narzeczony – poprawił ją gładko Gideon, a jego głos był niskim, dominującym pomrukiem, który żądał absolutnego autorytetu. Jego przenikliwe, ciemne spojrzenie utknęło w martwym, nieustępliwym wpatrywaniu się w nią. – Zabawne, że to mówisz, Sloane. Wygląda na to, że to nie Tessa wciąż żyje przeszłością. Zadowolony wyraz twarzy Sloane pękł. Zanim zdążyła odparować, jej snobistyczne grono przyjaciół wkroczyło do akcji, wyraźnie spragnione przetestowania tego tajemniczego nowicjusza. – Vandermere? – rzucił ostro jeden z nich. – To dziwne. Nie słyszałem o żadnym Vandermere mieszkającym w tutejszej okolicy. Gideon bez wysiłku sparował ten słowny atak, a jego opanowanie było do szaleństwa perfekcyjne. – To dlatego, że moim głównym celem są inwestycje międzynarodowe, a nie zarządzanie słynnymi winnicami. Rzadko mam czas na lokalne środowiska towarzyskie. Następnie, nie tracąc ani jednego uderzenia serca, Gideon od niechcenia przeniósł swoją uwagę na mojego zdradzającego byłego. Przeszedł do ostatecznego ciosu. – Przy okazji, Chase – przeciągnął Gideon w konwersacyjnym, ale ociekającym morderczymi intencjami tonie. – Jak tam idzie ten projekt w Onyx Wharf? Słyszałem, że macie problemy z pozwoleniami środowiskowymi. Chase w mgnieniu oka zbladł jak śmierć, a jego szczęka opadła w oszołomionym, przerażonym milczeniu. Został całkowicie zaskoczony wysoce poufną, wewnętrzną wiedzą Gideona. Wściekła, że uwaga wszystkich się przeniosła, Sloane desperacko próbowała odzyskać kontrolę, poniżając mnie fałszywym, toksycznym współczuciem. – Cóż, to po prostu takie zaskakujące – westchnęła ciężko Sloane, patrząc na mnie i na Gideona, jakbyśmy byli tragicznym niedopasowaniem. – Wy dwoje jesteście wyraźnie z zupełnie innych światów. Szczerze, Tesso, nigdy, przenigdy nie spodziewałam się, że będziesz w stanie zapomnieć o Chasie. Gideon uśmiechnął się powoli, a ostry, niewiarygodnie niebezpieczny błysk mignął w jego ciemnych oczach. Zacieśnił chwyt na mojej talii, przyciągając mnie jeszcze bliżej do swojego boku, prezentując zjednoczony front. – A może – odparował Gideon, a jego głos ociekał lodowatym aksamitem – po prostu nigdy nie znałaś jej prawdziwej wartości. Wyczuwając moje słabnące opanowanie pod miażdżącym ciężarem ich toksycznych spojrzeń, Gideon fachowo mnie wyprowadził i zaprowadził na środek słabo oświetlonego parkietu tanecznego. Gdy kołysaliśmy się w idealnym tempie do wolnej, melodyjnej muzyki, czułam, jak Sloane posyła nam autentyczne mordercze spojrzenia z drugiego końca sali balowej. Ochronna bańka, którą zbudował wokół mnie Gideon, zaczęła pękać, a moje gorzkie kompleksy wreszcie wypłynęły na wierzch. Spojrzałam w górę na jego niszczycielsko przystojną twarz i wyznałam żałosną, zawstydzającą prawdę. – Jestem zwykłą sprzedawczynią sukienek – szepnęłam, a mój głos drżał z powodu ciężkiej nienawiści do samej siebie. – Tymczasem Sloane żyje moim wymarzonym życiem, z mężczyzną, z którym naprawdę myślałam, że wezmę ślub. Gideon napotkał moje pełne łez spojrzenie bez ani grama litości w swoich oczach. Była w nich tylko surowa, bezkompromisowa szczerość. – Jeśli życiem, o jakim marzyłaś, było bycie żmiją poślubioną zdradzającemu idiocie, to poważnie musisz przemyśleć swoje cele. Jego bezpośredni, bezkompromisowy ton wyciągnął z mojej piersi nagły, niechętny śmiech, przebijając się przez grubą warstwę nieszczęścia. Wpatrywał się głęboko w moje oczy, odzierając mnie ze wszystkich moich starannie skonstruowanych mechanizmów obronnych. Przejrzał na wylot twardą fasadę niezłomnej kobiety, którą desperacko próbowałam utrzymać. – Nie zasłużyłaś na to, by przez to przechodzić – mruknął cicho. Jego kciuk zaczął delikatnie gładzić krągłość mojej talii, wysyłając przypływ ciepła przez moje drżące ciało. Nie mogąc już dłużej znieść duszącej farsy tego przyjęcia, pochyliłam się w jego stronę i szepnęłam, że chcę wyjść. Gideon tego nie kwestionował. Jego oczy pociemniały, a głos obniżył się o całą oktawę, zsyłając świeży dreszcz prosto do mojego wnętrza. – Mam tu zarezerwowany apartament w hotelu – zaoferował, a wrzące między nami romantyczne napięcie zagęściło powietrze. – Jeśli chcesz nadal sprawiać, by twoja inwestycja się opłacała... możemy opuścić to nudne przyjęcie i naprawdę się rozerwać. – Z przyjemnością – powiedziałam, patrząc na niego w górę bez ani sekundy wahania.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Perfekcyjny występ – Miliardowa ślubna pułapka eskortki | Czytaj powieści online na beletrystyka