** Punkt widzenia Parkera **
Podążam za Remym przez tylne drzwi w poranny chłód. Słońce jest nad wierzchołkami drzew, rzucając cienie na trawę, ale ciepło jeszcze do nas nie dotarło.
Remy krąży wzdłuż linii drzew, ze ściągniętą szczęką i dłońmi wciśniętymi w kieszenie bluzy, jakby próbował utrzymać się w całości.
Nie patrzy na mnie, gdy zatrzymuję się obok niego. Po prostu wpatruje się w las,
















