** Perspektywa Callena **
Wydaję z siebie ostry gwizd, a dzieciaki zastygają w pół kroku, jakby ktoś wcisnął pauzę. Kilkoro z nich jęczy, kilku teatralnie pada na trawę, a jeden drobny omega wyrzuca ręce w górę i krzyczy:
– Żądamy doliczonego czasu gry!
Uśmiecham się szeroko, kręcąc głową.
– Niczego nie żądasz, Greyson. W ostatniej rundzie ledwo biegłeś.
Greyson wydyma wargi, po czym salutuje
















