** Z perspektywy Parkera **
Drży pode mną, jej skórę pokrywa lśniąca warstwa potu, a oddech jest płytki i urywany. Bogini, jest piękna w takim stanie, promieniująca satysfakcją. Ale nawet przez mgłę jej uniesienia widzę rozczarowanie w jej oczach.
Jej dłoń wędruje do szyi, tuż nad znak Remy'ego, po czym opada. Nie mówi tego, nie musi. Ból w jej oczach wystarczy.
Składam pocałunek na jej czole,
















