„Oddaj mi ten pierścionek, Chloe. Nie zasługujesz na niego. Mia tak” – zadrwił Asher, ściągając diament z mojego palca, by wręczyć go fałszywej dziedziczce, która właśnie ukradła mi życie. Myślałam, że straciłam wszystko. Ale wtedy w pomieszczeniu rozbrzmiał chłodny, władczy głos. „Zatrzymaj sobie ten tani diament, chłopcze”. Julian Sterling wyłonił się z cienia, a jego wysoka, onieśmielająca sylwetka przyciągnęła mnie do jego piersi. „Moja kobieta i tak zasługuje na znacznie większy kamień”. Świat Chloe Evans rozpada się w ciągu jednego dnia. Odkrycie, że została podmieniona po urodzeniu, jest wystarczająco straszne, ale jej przybrana rodzina natychmiast się jej wyrzeka dla „prawdziwej” córki, Mii. Na domiar złego narzeczony Chloe brutalnie ją porzuca, przedkładając fałszywą dziedziczkę nad lata ich wspólnej miłości. Złamana, bezdomna i pozbawiona wszystkiego Chloe odnajduje promyk nadziei, gdy przypadkowo wpada na słodkiego, zaciekle opiekuńczego sześciolatka imieniem Noah. Chłopiec natychmiast lgnie do niej, domagając się, by została jego mamusią. Problem w tym, że ojcem Noaha jest Julian Sterling – najbogatszy, najbardziej bezwzględny i niebezpiecznie przystojny miliarder w Bostonie. On nie uznaje romansów, on robi interesy. Jednak aby uszczęśliwić syna, składa Chloe propozycję nie do odrzucenia: jeśli z nimi zostanie, on zapewni jej ochronę, której rozpaczliwie potrzebuje. To, co zaczyna się jako wygodny układ, szybko zamienia się w płomienne, niekontrolowane pożądanie. Julian jest chorobliwie zaborczy, traktując Chloe jak królową, której jej były nigdy w niej nie dostrzegł. A kiedy Asher i Mia próbują ponownie ją upokorzyć, czeka ich brutalne zderzenie z rzeczywistością. Bo nikt nie zadziera z kobietą Juliana Sterlinga. Myślała, że sięgnięcie dna to koniec jej historii. Ale to był tylko sposób wszechświata, by przygotować ją na spotkanie życia.

Pierwszy Rozdział

„Brzydzę się tobą, Chloe. Nigdy nie sądziłem, że będziesz aż tak zdesperowana”. Lodowatym tonem rzucił Asher, ciągnąc Chloe za ramię na zewnątrz biurowca kancelarii prawnej Preston i Paxon. Zdrada w najgorszym wydaniu. Asher Preston był niegdyś jej słońcem, kimś, kto rozświetlał jej świat swoim uśmiechem i tym szczególnym spojrzeniem, którym obdarzał ją za każdym razem, gdy ich oczy się spotykały. „Czy to ten sam Asher, którego kocham?”. Nawet ona nie mogła go rozpoznać, nie z tym wyrazem obrzydzenia, z jakim na nią patrzył. „Naprawdę myślałaś, że wybrałbym ciebie zamiast Mii? Nie, zwłaszcza teraz, gdy wiem, jaką osobą jesteś naprawdę” – zasugerował. Słowa te ugodziły ją w serce tak głęboko, jak nigdy nie przypuszczała, że to możliwe. „Co? O czym on mówi? I dlaczego miałby wybrać ją zamiast mnie? Znam go najdłużej. Byłam przy nim, gdy potrzebował ramienia, by się wypłakać w swoich najgorszych chwilach!”. „Czy… czy ty naprawdę ze mną zrywasz?” – zapytała słabym głosem, po czym wzięła głęboki oddech, powstrzymując łzy, które cisnęły się jej do oczu. „Jak mogłaś upokorzyć Mię? Jak mogłaś jej grozić?” – dopytywał Asher. „Resztki szacunku, jakie do ciebie miałem, wyrzuciłaś do kosza w chwili, gdy upokorzyłaś kobietę, którą kocham!”. Jego wzrok spoczął na diamentowym pierścionku lśniącym na jej palcu. Zażądał: „Oddaj mi ten pierścionek. Nie zasługujesz na niego”. Chloe zacisnęła dłonie, myśląc, że to tylko sen. „Asher nie mógłby mi tego zrobić. Kochał mnie, a nie ją. Jak to możliwe, by uczucia mężczyzny zmieniły się tak nagle? To wszystko wina Mii! Namieszała mu w głowie tak samo, jak moim rodzicom!”. Rozważając jego raniące słowa, przeniosła wzrok na swoją adoptowaną siostrę. Mia Evans, ta sama kobieta, która skradła uczucie jej rodziców, stała za Asherem z wyrazem triumfu na twarzy. Celowo eksponowała dłoń, na której Chloe dostrzegła jeszcze większy kamień. „Co?”. Dotarła do niej bolesna prawda. Zapytała Ashera: „Czy… czy ty już się jej oświadczyłeś? My… my zaręczyliśmy się zaledwie trzy miesiące temu”. Jego milczenie było odpowiedzią i to wystarczyło, by Chloe straciła panowanie nad sobą. W jej sercu wezbrał gniew, a oczy zapiekły od łez. Uwolniła się z uścisku Ashera i zdjęła pierścionek z palca. Tak bardzo chciała nim podrapać twarz Mii, ale zamiast tego rzuciła go w jej stronę. Ku jej zdumieniu, jej adoptowana siostra krzyknęła, jakby zwykły diamentowy pierścionek zadał jej niewyobrażalny ból! „Ała! Chloe. Wiem, że cię zraniłam, ale nie musiałaś posuwać się do takiej ostateczności!” – powiedziała Mia, szlochając. Jej dłoń przesunęła się po szczęce, odsłaniając zadrapanie na twarzy. „Co? Czy ona sama się zadrapała własnym pierścionkiem?”. Zanim Chloe zdołała ocenić sytuację, silna dłoń odepchnęła ją na bok, a potężny policzek uderzył w jej twarz! Cios był niespodziewany, odrzucił ją na bok, aż upadła na chodnik. Przez krótką chwilę nie mogła złapać tchu, zszokowana tym, że miłość jej życia powaliła ją na ziemię, a jej serce rozpadło się na milion kawałków. „A teraz jeszcze atakujesz Mię rękami? Każę cię zamknąć za napaść!” – groził Asher, a jego wzrok przeszywał kruchą sylwetkę Chloe. „Mnie? Za napaść? To ty uderzyłeś mnie publicznie…”. Nagle obok Mii pojawiła się Vanessa, długoletnia koleżanka Chloe z biura, i ogłosiła: „Mam dowód na to, co zrobiłaś, Chloe. Teraz wszyscy dowiedzą się, jak mściwą osobą jesteś!”. Vanessa podniosła telefon i odtworzyła nagranie. Kąt, pod którym nagrywała, sprawiał wrażenie, jakby Chloe rzeczywiście uderzyła Mię ręką. To było kolejne bolesne przebudzenie. Vanessa też ją zdradziła. Jej życie zamieniało się w pasmo nieszczęść. Wokół nich zgromadziło się więcej osób, a Asher zrzucił całą winę na nią. „Ta kobieta skrzywdziła moją przyszłą żonę! Moja reakcja była w pełni uzasadniona! Mało tego, zakłóciła pracę w biurze swoimi osobistymi urazami, co jest zachowaniem godnym potępienia dla przyszłego prawnika”. To była prawda. Chloe zaatakowała Mię. Jak mogła tego nie zrobić? Spędziła z Asherem wiele lat. Ich relacja rozkwitła od przyjaźni do miłości, a ona pielęgnowała tę więź. Jak mogła tak po prostu oddać Ashera? I to komu? Swojemu śmiertelnemu wrogowi? W biurze nazwała Mię kochanką, niewdzięczną przybraną córką Evansów, która pędziła życie przeznaczone dla Chloe. „Asher, zapomniałeś, jak Mia odebrała mi rodzinę? To ja jestem prawowitym dzieckiem Evansów, a Mia…”. „Milcz! To nie była jej wina. To ostatni raz, kiedy nas niepokoisz. Jesteś oficjalnie zwolniona z kancelarii, a jako karę za skrzywdzenie Mii dopilnuję, aby żadna firma prawnicza ani żadne biuro korporacyjne cię nie zatrudniło!” – warknął Asher, a jego głos, wzmocniony gniewem, poniósł się echem po placu. Tym bardziej oczy wszystkich spoczęły na jej żałosnej postaci. Tymczasem na twarzy Mii malowała się satysfakcja, jednak gdy Asher się odwrócił, jej wyraz twarzy zmienił się w pełen żalu. Powiedziała: „Asher, ona nie jest warta twojego gniewu. Przebaczmy jej. W końcu to moja siostra”. Chloe patrzyła, jak Asher obejmuje Mię ramieniem i usłyszała jego słowa: „Jesteś naprawdę dobra, kochanie… W przeciwieństwie do kogoś, kogo wydawało mi się, że dobrze znam”. „Co za fałsz! To wcielony diabeł!”. Chloe chciała to wykrzyczeć, ale zachowała uwagi dla siebie. Miała… po prostu dość. Miarka się przebrała. Jakby niebiosa również były tego dnia przeciwko niej, nad biurem kancelarii rozpętała się ulewa, przemaczając jej ubrania do suchej nitki. „Odejdź i nigdy więcej nie pokazuj nam się na oczy!”. To były ostatnie słowa Ashera, zanim nakazał ochronie ją przepędzić. Chloe nie wiedziała, jak długo trwała w deszczu, ale gdy tylko stanęła na nogi, przysięgła niebiosom: „Przysięgam wam, Asherze i Mio, że się zemstczę. Pożałujecie tego, co mi zrobiliście. Jeszcze zobaczycie”.

Odkryj więcej niesamowitych treści