— Chloe, nie sądzę, żeby powrót do twojego domu był teraz rozsądny. Słyszałem, że pan Sartor wysłał kogoś pod twój adres. Mam twój portfel i telefon. Możemy się spotkać jutro, to ci je oddam — powiedziała przez telefon koleżanka Chloe z pracy.
Ponieważ wcześniej uciekła z restauracji w pośpiechu, zostawiła swoje rzeczy w szafce. Na szczęście jej kolega był na tyle uprzejmy, że je dla niej zabrał.
















