Chloe płonęła. Jej serce biło szaleńczo.
Twarda klatka piersiowa Juliana przyciskała ją do drzwi, a jego ramiona uniemożliwiały ucieczkę. Zapach jego korzennych perfum wypełnił jej nozdrza, potęgując niekontrolowaną ekscytację. Gdy mówił, czuła jego gorący oddech na czole.
Powoli, acz nieubłaganie, obniżał wzrok, skupiając go na jej pełnych ustach.
„Ten człowiek!” Chloe nie mogła tego pojąć. „Był
















