Niespodziewana zdobycz samotnego ojca miliardera

Niespodziewana zdobycz samotnego ojca miliardera

Autor: Emilie Larue

Rozdział 5: Ukryj się
Autor: Emilie Larue
12 maj 2026
Wracając na parking, Chloe zagryzła wargę na widok wspaniałego samochodu. Zacisnęła usta i pomyślała: „To może być… moja jedyna szansa, żeby zrobić zdjęcie temu cacku”. Zwracając się do Juliana i Noah, zapytała: — Czy mogłabym zrobić sobie zdjęcie z samochodem? — Wydęła wargi i dodała tonem wyjaśnienia: — Naprawdę uwielbiam to auto. Nie macie pojęcia, ile razy w przeszłości o tym marzyłam. Julian uśmiechnął się zuchwale. Odpowiedział: — Uwielbiasz samochód? A co powiesz na... — Zakaszlał, zasłaniając usta, i podjął cicho: — ...właściciela? — Słucham? — Chloe, z podekscytowania, nie usłyszała jego ostatniego słowa. Noah jednak usłyszał je doskonale. Powiedział do Chloe: — Mój Skarbie, kogo kochasz bardziej, samochód czy mnie? Chloe nie mogła powstrzymać rozbawienia tym małym człowiekiem. Prychnęła, śmiejąc się z jego uroczej bezpośredniości. Spuściła wzrok i uszczypnęła go w uroczy policzek, mówiąc: — Oczywiście, że ty jesteś tym słodziakiem. Wybrałabym ciebie zamiast samochodu w każdy dzień tygodnia! Noah posłał mu triumfalny uśmiech, jakby właśnie wygrał bitwę, a jego wzrok spoczął na ojcu. Gdyby prowadził tabelę wyników, byłby pewien, że już wygrywa to starcie z tatusiem. Kiedy Chloe robiła sobie zdjęcia z samochodem, Julian wpadł na świetny pomysł, który zapewnił mu większe zwycięstwo. Zaproponował: — Wiesz, Chloe, mam telefon z aparatem 4K. Pozwól, że ja zrobię zdjęcia i po prostu ci je prześlę. — Och, nie, panie Sterling. Nie musi pan. To krępujące — szybko odpowiedziała Chloe, czując się nieswojo na myśl o tym, że Julian Sterling miałby być jej fotografem. Noah spojrzał gniewnie na tatę, ale mimo groźnych spojrzeń syna, Julian upierał się: — Prześlę ci je. Jestem całkiem niezły w fotografowaniu. To była prawda. W młodości Julian dorabiał jako model i tak właśnie nauczył się fotografii. Nigdy jednak nie traktował tej kariery poważnie. Kiedy pojawił się Noah, zrozumiał, że prowadzenie firmy z bratem jest lepszym wyborem. Dawało mu to więcej swobody, by być z synem, i kontrolę nad czasem. Gdy pracy było dużo, zabierał Noah do biura. Jego starszy brat, Kyran, robił to samo. W ten sposób Sterling Onyx Corporation otworzyła mały klub dziecięcy w samym budynku biurowym. Stojąc przed swoim Knightem XV, Julian pękał z dumy, robiąc Chloe nie jedno, ale dziesięć idealnych zdjęć. Dwa z nich zamierzał zachować wyłącznie dla siebie. *** Trzy godziny później, podczas wystawnej kolacji w formie bufetu w hotelu Third Onyx. — Wow! To był dosłownie najlepszy posiłek, jaki jadłam od... — Chloe urwała, myśląc o tym, jak dawno to było. Uśmiechnęła się, spuszczając wzrok, po czym dodała: — Od... bardzo długiego czasu. — Smakuje ci jedzenie, mój Skarbie? — zapytał promiennie Noah. — Wiele z tych potraw to popisowe dania mojej babci. — Naprawdę? — zapytała Chloe, odchylając się na krześle pod wrażeniem tego, co usłyszała. Spojrzała w stronę Juliana i skomplementowała: — Pana matka jest niesamowita. — Jest. Jest też piękna. Moja matka ma te niezwykle atrakcyjne niebieskie oczy — powiedział Julian z serdecznym uśmiechem. Potem dodał: — Mamy takie same oczy. — Och. — Chloe zrozumiała aluzję, zakrywając usta dłonią, by powstrzymać chichot, który cisnął się jej na wargi. — Naprawdę się cieszę, że zjadłam tę kolację z tobą, Noah, i z panem, panie Sterling... — Proszę, mów mi Julian, Chloe. Powinniśmy już zrezygnować z formalności. Odnalazłaś mojego syna, całego i zdrowego. Jestem ci bardzo wdzięczny i nie musisz zwracać się do mnie tak, jakbym był twoim szefem — zaproponował. — Mów mi Julian. Oczy Juliana zwęziły się, skupiając na tym, jak pełne usta Chloe wypowiadają jego imię. Był naprawdę zadowolony. — Julianie — powiedziała, a jej oczy rozbłysły wraz ze szczerym uśmiechem, który z łatwością zagościł na jej delikatnej twarzy. — Dziękuję, Julianie. — Mój Skarbie? — Noah, który siedział obok Chloe, poprosił ze wzrokiem zbitego psa. — Czy możesz wypowiadać moje imię wiele razy? — Noah. Noah. Noah. Noah. Noah. Noah! Kochany, uroczy Noah! — dodała Chloe, a uśmiech chłopca sięgnął od ucha do ucha. Julian syknął pod nosem, ale szybko odzyskał rezon, kręcąc głową. Trio delektowało się wyborem pysznych deserów, zanim zjawił się Carter, by odebrać Noah. Julian zamierzał odwieźć Chloe do domu. Choć Noah upierał się, by pojechać z nimi, Julian był nieugięty w kwestii jego wczesnego odpoczynku, zwłaszcza że następnego dnia chłopiec szedł do szkoły. W innych sprawach Julian tolerował upór syna, ale w kwestii szkoły zasady musiały być przestrzegane, w tym ścisła godzina pójścia do łóżka. To przy windach Chloe ucałowała Noah w policzek na dobranoc i dopiero wtedy Julian ruszył z nią z powrotem korytarzami prowadzącymi do hotelowego lobby. Chloe wciąż czuła się jak we śnie, myśląc o tym, jak wspaniale potoczył się jej dzień. Ceniła czas spędzony z Noah, a będąc blisko Juliana, nie mogła oprzeć się uczuciu motyli w brzuchu. Musiała to przyznać. Julian był naprawdę przystojny. Co więcej, w jej oczach wydawał się troskliwym ojcem. Gdy szli długim i szerokim korytarzem, jej wzrok mimowolnie błądził po jego wysokiej sylwetce, zarysie szczęki, sposobie, w jaki poruszało się jego jabłko Adama przy przełykaniu śliny, i po pełnym pewności siebie kroku. Zadziwiało ją, jakie miała szczęście, poznając zarówno Noah, jak i Juliana. Myśląc o tym, dostrzegła dwie zbliżające się postacie — jedną z nich próbowała uniknąć zaledwie przedwczoraj. Asher i Mia szli w ich stronę, oddaleni o około dziesięć metrów. Chloe natychmiast spanikowała. Przez sekundę jej stopy wrosły w ziemię, podczas gdy oczy omiatały okolicę w poszukiwaniu dobrej kryjówki. Tak, to było jej życie od pewnego czasu. Ucieczka przed Asherem. Zauważyła, że toalety znajdują się pięć metrów przed nimi, ale pójście tam oznaczałoby zbliżenie się do Ashera i Mii. Nie mogła na to pozwolić. Za nic w świecie! Zamiast tego chwyciła najlepszą osobę, która mogła potencjalnie osłonić ją przed ich wzrokiem. Juliana. Chwytając Juliana za ramię, przyciągnęła go do siebie, jednocześnie opierając się plecami o ścianę. Po chwili obie jej dłonie zacisnęły się na klapach jego marynarki i poprosiła: — Proszę... Sch... schowaj mnie. Julian był zaskoczony, ale jednocześnie ich nagła bliskość sprawiła mu przyjemność. Początkowo był tak skonsternowany jej słowami, że dopytał: — Schować cię? Jego przedramię spoczęło na ścianie tuż przy jej twarzy, a ciało przybliżyło się do niej. Spojrzał w dół na jej przerażony wyraz twarzy. Usłyszał, jak powtarza: — Proszę, schowaj mnie. Kiedy Julian zauważył, że wzrok Chloe ucieka w stronę nadchodzącej pary, zmarszczył brwi, ale jednocześnie dostrzegł okazję, której nie mógł przegapić! Skinął głową i potwierdził: — Nie martw się. Dobrze cię schowam. Przysunął się jeszcze bliżej, praktycznie niwelując dystans między ich klatkami piersiowymi. Choć dzieliło ich wiele warstw ubrań, przełknął ślinę, czując piersi Chloe przyciśnięte do jego silnej klatki. Pochylił głowę tak, by jego twarz zasłaniała Chloe. Wraz z przedramieniem opartym o ścianę, żadne z jej charakterystycznych rysów nie było widoczne dla Ashera i Mii. Cicho szepnął: — Jestem bardzo dobry w chowaniu ludzi. Rzeczywiście. Chloe odetchnęła z ulgą, że jest dobrze zamaskowana. Była wtulona w ramiona przystojnego mężczyzny. Jego twarz znajdowała się praktycznie o centymetry od jej twarzy, usta muskały jej włosy, a gorący oddech owiewał czoło. Natychmiast poczuła ciarki na całym ciele, tym bardziej że on nadal napierał na jej drobną postać. Robił to tak skutecznie, że musiała go lekko odepchnąć, mówiąc: — Ja... potrzebuję trochę... powietrza. — Och, przepraszam — powiedział Julian, wciąż owiewając oddechem czubek jej głowy. — Czekaj, chyba na ciebie patrzą. Dlaczego mnie nie przytulisz? Chloe pomyślała: „Przytulić?” Mimo że jej mózg protestował, zrobiła tak, jak sugerował, całkowicie przywierając do niego ciałem. Między nimi nie było absolutnie żadnej wolnej przestrzeni. Oparła twarz w zgięciu jego szyi i skulila się, by znacząco ukryć swoją sylwetkę, mocniej zaciskając dłonie na płaszczu Juliana. — Nadal tam są? — zapytała cicho. Minęła już dobra minuta i miała nadzieję, że zniknęli z pola widzenia. — Nadal tam są. Idą... naprawdę, naprawdę powoli — jak żółwie — powiedział Julian, owijając ramię wokół jej talii i udając, że lustruje korytarz. — Bądź spokojna. Mam cię. Jak mogła narzekać? Chloe nie wiedziała, co się z nią dzieje, ale pomyślała w duchu: „Czy to ja? Czy po prostu robi się tu gorąco?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5: Ukryj się – Niespodziewana zdobycz samotnego ojca miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka