Minął rok.
„Wyjdź za mnie. Wolałabym spędzić z tobą jedno życie, niż mierzyć się ze wszystkimi erami tego świata bez ciebie” – powiedziała stojąca przed nią piękność o zielonych oczach.
„Wyjść za ciebie?”. Choć Chloe była rozbawiona, poczuła się też zaskoczona. Kompletnie nie wiedziała, jak zareagować na tak słodkie i szczere oświadczyny, bez względu na to, jak młody był jej nowy wielbiciel.
Unosząc brwi, zapytała: „Gdzie… gdzie się tego nauczyłeś?”.
„To się nazywa G-O-O-G-L-E. Cytaty z »Władcy Pierścieni« J.R.R. Tolkiena” – odpowiedział młody człowiek, puszczając do niej oczko.
Chloe prychnęła i roześmiała się ze swojego przystojnego i absolutnie uroczego wielbiciela.
Po tym, jak Asher złamał jej serce, poprzysięgła sobie zemstę. Niestety dla niej, Asher dzięki swoim znajomościom zniszczył jej marzenia o zostaniu prawnikiem. Nigdy nie udało jej się podejść do egzaminu adwokackiego. Asher zablokował jej tę możliwość, podobnie jak szansę na zatrudnienie w jakiejkolwiek firmie, od wielkich korporacji po małe przedsiębiorstwa.
Ponieważ nigdy nie wyjechała z Bostonu, nie mogła też znaleźć stałej pracy. Za każdym razem, gdy gdzieś się zakotwiczyła, Asher dowiadywał się o tym i natychmiast zostawała zwalniana. Powinna była wiedzieć lepiej. Rodzina Prestonów była piątą najbogatszą rodziną w mieście. Nie miała szans w starciu z ich bogactwem i wpływami.
W rezultacie Chloe Evans, biologiczna córka Helen i Thomasa Evansów, dziedziczka imperium Evansów i niedoszła prawniczka, obsługiwała teraz stoliki w restauracji w centrum Bostonu.
Chloe miała przynajmniej nadzieję, że pokazanie Asherowi swojego nowego, szczęśliwego życia miłosnego będzie wystarczającą zemstą; jej szczęściem po burzy.
Od dawna marzyła, że pewnego dnia rycerz w lśniącej zbroi zwali ją z nóg – przystojny mężczyzna z porządnym zawodem, który zakocha się w niej szaleńczo i da jej szczęście, którego zawsze pragnęła. Jednak po roku nieoczekiwane oświadczyny przyszły ze strony… sześcioletniego chłopca.
„Świetnie! Czy to jest moja szansa na szczęście?” – pomyślała. „Czy ty jesteś moim rycerzem w lśniącej zbroi, maluchu?”.
Wcześniej zauważyła Ashera i swoją przybraną siostrę, Mię, wchodzących do restauracji The Ivy Swirl. Starając się uniknąć spotkania z nimi, schowała się za starym, nieużywanym barem na samym końcu lokalu, gdzie goście nie mieli wstępu.
Chloe skończyła w towarzystwie chłopca, którego w ciągu ostatnich dwóch minut poznała jako Noah.
„I co pani na to? Wyjdzie pani za mnie?” – zapytał ponownie Noah, spoglądając spod długich, gęstych rzęs. Jego zielone oczy były w niej utkwione, a urocze, różowe usta układały się w słodki uśmiech.
„Kurczę, on jest naprawdę słodki. Szkoda, że jest… dzieckiem” – pomyślała, wydymając do niego usta.
„Ummm”. Zacisnęła wargi, rumieniąc się z rozbawienia z powodu propozycji chłopca. „Nie uważasz, że jestem dla ciebie trochę za stara? Nie chcę ranić twoich uczuć, młody człowieku, ale urodziłeś się zdecydowanie za późno”.
Noah znów się uśmiechnął zawadiacko. Przeczesał paluszkami miodowe włosy i odparł: „Panno Chloe, jest pani starsza ode mnie, ale czy nie słyszała pani powiedzenia, że wiek nie ma znaczenia?”.
Chloe opadła szczęka. Natychmiast zakryła dłonią usta, by stłumić śmiech. Odpowiedziała: „Mój Boże. Wygląda na to, że G-O-O-G-L-E dobrze ci służy”.
Uśmiechnął się półgębkiem.
Po chwili Chloe kontynuowała: „Noah, przepraszam cię, kochanie, ale dzieli nas zbyt duża różnica wieku. To by po prostu nie wyszło. Mogłabym być twoją mamą”. Próbując uciec przed zalotami malca, zapytała: „A tak w ogóle, co ty tu robisz? Gdzie są twoi rodzice?”.
„Uciekłem tacie”. Chłopiec prychnął, a jego oczy zwęziły się, gdy wyznał: „Chciał mnie zabrać do lekarza. Nie lubię igieł”.
„Cóż, ja wolę odważnych mężczyzn. Kogoś, kto nie boi się igieł” – powiedziała nagle, co sprawiło, że chłopiec skrzyżował ręce na piersi.
Chłopiec nie wydawał się zainteresowany ukrywaniem strachu przed igłami i zapytał: „A pani? Dlaczego pani się tu chowa, panno Chloe?”.
Chloe westchnęła. Nie była typem osoby, która opowiada swoją smutną historię byle komu, ale to był tylko niewinny chłopczyk. Wyznała więc: „Chowam się przed moim byłym i jego nową ukochaną. Widzisz, oni zabrali mi wszystko. Nie chciałam, żeby widzieli mnie w tym żałosnym stanie”.
„Oni tu są? Gdzie?” – zapytał chłopiec z wyraźną ciekawością. Noah naprawdę polubił stojącą przed nim kobietę, więc chciał sprawdzić, czy jej były chłopak jest godnym przeciwnikiem.
Z trudem Chloe wyjrzała przez szparę w barze, omiatając wzrokiem całą restaurację w poszukiwaniu Ashera i Mii. Gdy ich znalazła, wskazała palcem i powiedziała: „Tam są. Widzisz tego blondyna i dziewczynę z krótkimi włosami? To oni”.
Z ust Noah wyrwało się parsknięcie. „Wygląda jak jeden z moich ochroniarzy, który zaraz wyłysieje. No dobrze, jest całkiem przystojny, ale…”. Pochylił się z powrotem. Przeciągnął się i spojrzał na Chloe, sugerując: „Obiecuję pani, że kiedy zniknie mój dziecięcy tłuszczyk, będę o wiele przystojniejszy od tego faceta”.
Noah mrugnął do niej i dodał: „Proszę pani, ja jestem lepszym wyborem”.
Chloe: „…”.
Z jedną ręką na ustach, a drugą na brzuchu, Chloe znów wybuchnęła śmiechem. Chłopiec tak ją bawił, że nie mogła przestać. W końcu wykrztusiła: „Wiesz co, jak na sześciolatka mówisz jak… nie wiem, jakiś dwudziestoletni Casanova”.
„Mówię poważnie” – dodał. „A jeśli ma pani wątpliwości co do moich genów, to kiedy pozna pani mojego tatę, zobaczy pani, że są imponujące”.
„Więc chcesz, żebym teraz poznała twojego tatę?” – zapytała Chloe, wciąż chichocząc. „Tylko po to, żebyś mógł się pochwalić, jak przystojny będziesz za dwadzieścia, trzydzieści lat?”.
Właśnie wtedy, gdy myślała, że Noah zamierza udowodnić swoją rację, ten nagle uciszył się. Na jego twarzy pojawił się grymas, gdy wycofał się ze swoich słów: „Nieważne”.
„Skłamałem. Mój wygląd nie jest po tacie. Myślę, że mam go po babci i dziadku”. Utrzymał srogą minę i dodał: „Nie może pani poznać mojego taty”.
Noah pomyślał, że ojciec byłby jego największym rywalem o serce Chloe. Jej były chłopak był tylko płotką, ale tata? Jako ostatni nieżonaty dziedzic Sterling Onyx Corporation, wartej miliardy dolarów firmy, był bez wątpienia najbardziej pożądanym kawalerem w mieście. Za nic nie pozwoli tej piękności poznać swojego ojca. Nie ma mowy.
Naprawdę polubił Chloe. Miała taki słodki uśmiech, a jej chichot był uroczy. Co najważniejsze, czuł, że Chloe jest bardzo miła, bo rozmawiała z nim i słuchała jego oświadczyn bez cienia niechęci. To utwierdziło go w przekonaniu, że ma szansę.
„Mój tata by się pani nie spodobał. Jest gruby i stary. Ma mnóstwo siwych włosów. Ma wielki brzuch i dziwnie śpiewa podczas gotowania”. Noah celowo opisał ich włoskiego kucharza, wiedząc, że jest on całkowitym przeciwieństwem jego ojca.
Pokręcił głową i kontynuował: „Żal mi taty. Nie wdał się we mnie”.
„A co z twoją mamą?” – zapytała Chloe, wciąż uśmiechając się do niego.
„Nie mam mamy. Nie wiem dlaczego” – odpowiedział spokojnie Noah, ale na koniec spochmurniał, zastanawiając się przez chwilę, dlaczego ojciec zawsze unika rozmów o jego matce.
„Przykro mi to słyszeć, Noah. Ale masz przynajmniej tatę. Niektóre dzieci w ogóle nie mają rodziców”. To był sposób Chloe na pocieszenie chłopca po nagłej zmianie nastroju.
„W porządku. Wiem, że tata mnie kocha” – odpowiedział Noah. Na myśl o ojcu na jego twarzy pojawił się blady uśmiech.
Oboje spędzili całe dziesięć minut na czatowaniu za barem, aż w końcu Chloe zobaczyła, że Asher i Mia opuszczają stolik. Westchnęła z ulgą i zaproponowała Noah: „Teren czysty. Musimy znaleźć twojego tatę, a ty musisz go przeprosić. Ten biedny, starszy pan musi odchodzić od zmysłów ze zmartwienia”.
„Nie. Nie pozna pani mojego taty” – upierał się Noah. „Sam trafię do domu”.
„Dlaczego?” – odparła Chloe, teraz już całkowicie zaciekawiona.
Noah ostrzegł: „Bo on by się pani nie spodobał. Nie! Gruby, siwy tata z wielkim brzuchem, pamięta pani?”.
„Czy to ma w ogóle jakieś znaczenie?” – zapytała, kręcąc głową na upór chłopca.
***
Prawie dwie godziny później Chloe stała przed drzwiami apartamentu na najwyższym piętrze hotelu Third Onyx, gapiąc się na wysokiego, przystojnego mężczyznę, który… miał na sobie bluzę z nadrukiem misia Baloo.
„Pan Baloo?” – zapytała kompletnie zdezorientowana, trzymając przed sobą Noah.
„Panna Jewel?” – odpowiedział mężczyzna.
Noah zamarł, spoglądając to na pana Baloo, to na pannę Jewel.
















